Wakacje cz.7

Wakacje cz.7
UWAGA – Nie jest to opowiadanie mojego autorstwa, znalazlem je na innej stronie.

Podniecenie siega zenitu… Wieczór d**gi. Godzina ta sama co wczoraj. Krystyna i Andrzej podchodza do stolika chlopaków. Wlasciwie to zestawione sa dwa ze soba. Trzynascie par oczu nie odrywa sie od niej nawet na chwile. Tylez samo kutasów pecznieje w ich spodniach. Tylko jeden nie potrafi sie podniesc. Nie, on nie jest impotentem, po prostu cisnienie jest zbyt potezne. Przygniata go nie pozwalajac mu cieszyc sie tak jak jej.

– usiadz kochanie – Marcin usmiecha sie i wskazuje na wlasne kolana.
O niego oczywiscie nie dbaja. Bardzo cicho, tak by nie zdenerwowac zadnego pyta czy tez moze sie dosiasc. Napotyka jednakze na mur milczenia. Moze nie uslyszeli? – mysli.- w koncu jest dosyc glosno…
Powtarza raz kolejny wlasne slowa. Tym razem równiez go ignoruja. Cala sytuacja robi sie nieco groteskowa. Jakby go tam zupelnie nie bylo. A moze rzeczywiscie tak jest?
On stoi obok stolika, podczas gdy oni zajeci sa jego malzonka.
– ladnie wygladasz skarbie – Marcin patrzy gleboko w jej oczy i kladzie dlon na jej udzie.
– podoba nam sie
– prawda chlopaki?
– tak – potwierdzaja inni.
– masz ladny makijaz.
Czy ja jestem przezroczysty? – Andrzej coraz bardziej sie niecierpliwi. Wie, ze reszta widowni spoglada na niego z kpina.
Niech pozwola mi wreszcie usiasc, niech karza mi…nie wiem, cokolwiek, bylebym tylko tak nie stal.

– POCALUJ MNIE KOCHANIE – mlodzieniec mówi to patrzac w jej roziskrzone zrenice.
Krystyna delikatnie rozchyla usta. Po chwili splataja sie w pocalunku. Marcin namietnie ja oblizuje, ona rewanzuje sie lizac jego. W tym samym momencie dlon przesuwa sie nieco wyzej. Rafal, który siedzi po lewej dolacza sie kladac swoja. Teraz we dwóch suna w kierunku jej krocza. Kobieta drzy. Jest rozpalona do czerwonosci. Nie ma sily by protestowac. To nic, ze jest w klubie, to nic ze patrza. Podaje teraz usta Rafalowi. Taniec jezyków trwa chyba w nieskonczonosc. Rogacz chcialby sie oprzec. Tylko nie ma na czym. Jak do tej pory niewiele widzial, inne zmysly byly draznione, glównie sluch. A teraz…
– kup nam cos do picia – Tomek rzuca od niechcenia te slowa.
– no rusz sie!
Dlaczego teraz? Dlaczego w chwili kiedy…

Jego glowa momentalnie przechyla sie w dól. Spojrzenie wbija sie w parkiet a nogi ledwo suna do przodu. Czy zdola dotrzec do baru? Dziesiatki oczu zgniataja go jak robaka. Szurga butami.
Jacek z napieciem wpatruje sie miedzy jej nogi. Zaraz tam dotra – mysli.
– alez ona jest piekna – tym razem to Marek cicho wzdycha.
– chodz teraz do mnie – Tomek przebija sie przez tlum glosów.
– no szybciej suczko!
Ona podnosi sie i z kolei laduje na jego kolanach. Wyraznie czuje jego nabrzmialego kutasa. Zaczynaja sie calowac. W tym samym momencie Marek podciaga do góry bluzeczke i odslania jej brzuszek.
– alez ty jestes piekna – powtarza po raz d**gi.
Ona nerwowo wyrzuca biodrami. Czuje jak klebia sie w niej pragnienia. Tomek lekko naciska jej cialo. Przyciaga ja do siebie a ona jakby chciala sie wtulic. Na to nie pozwalaja inni. Juz po chwili sadzaja ja miedzy soba i rozciagaja na boki jej nogi.
– ZALOZE SIE, ZE MASZ MOKRO –
Smieje sie Rafal.
– kisielek, co?
Bierze gleboki oddech i odpowiada twierdzaco. W tym momencie podchodzi Andrzej. Stawia na stole tace wypelniona po brzegi szklankami. Moze teraz juz mu pozwola?

Okazuje sie, ze czeka go inne zadanie. Podaja mu karteczke i wydaja instrukcje. Z wrazenia nie moze nawet przelknac sliny.
– no rusz sie – poganiaja go
– pokaz jakim jestes dobrym mezulkiem
– dalej rogaczu, bo nie popatrzysz i dzisiaj.
Wpada w panike. Odwraca sie jak poprzednio i rozpoczyna swój marsz. Tyle tylko, ze teraz jest wiele bardziej skurczony. Maly, nieporadny, jakby pierwszy raz stawial kroki, w tempie slimaka zbliza sie do konsoli.
W koncu drzacymi palcami podaje dj-owi dedykacje. Stara sie nie patrzec na niego. Wstyd jest az nadto widoczny. Ten czyta i jakby nie wierzyl. Spoglada na Andrzeja pytajaco ale ten milczy jak glaz.
– dobra, zaraz ja puszcze, za kilka minut.
W tym samym momencie chlopcy podnosza szklanki do góry:
– za dzisiejszy wieczór.
Stukaja sie przechylajac do dna.
– teraz potanczymy troche a potem…
Ich spojrzenia mówia same za siebie.
– POTEM…POTEM BEDZIE WIELKIE RZNIECIE

Te slowa nie byly juz jednak konieczne. Dla wszystkich bowiem bylo jasne jak sie zakonczy ta noc. To bylo az nadto oczywiste. Kazdy w tym klubie tak czul. Chlopcy przygotowali jednak inna niespodzianke. Zaraz miala sie zmaterializowac. Jeszcze tylko sekundy…
Dobrnal do stolika. Potulnie jak baranek zwiesil glowe i pozbieral wszystkie szklaneczki. I wtedy zalegla cisza. Wszyscy na sali spojrzeli na nich w jakims dziwnym oczekiwaniu. Dj dosc dlugo trzymal ich w niepewnosci. Jakby delektujac sie tym napieciem, wibrujacymi w powietrzu czastkami milczal. Kiedy emocje wydawaly sie siegac zenitu z glosnika poplynely slowa dedykacji:
– a teraz piosenka na specjalne zyczenie, od meza Andrzeja dla jego goracej i bardzo spragnionej zony, a takze dla jej mlodych przyjaciól z repertuaru Liroya: jebac mi sie chce.
Na sali zawrzalo. Dj nie przestawal mówic.
– zapraszamy wszystkich a zwlaszcza pania Krystyne i jej mlodych adoratorów.

Powstali z miejsca. Teraz juz nie dziesiatki ale setki oczu skierowaly sie na nich. Wyszli na parkiet. Cala trzynastka i ona jedna. Maz opadl bezwolnie na krzesle. Z glosników poplynely dzwieki. Zaczela poruszac biodrami. Oni tanczyli wokól niej. Atmosfera byla tak goraca jak jeszcze nigdy tego lata. Zapowiadala sie najlepsza impreza w roku.
Kazdy jej ruch byl coraz bardziej wyuzdany, a slowa plynace z glosników sprawialy, ze cala ciekla. Oni przysuneli sie do niej i od czasu do czasu chwytali ja za posladki. Zesztywnialy jej momentalnie sutki. Ocierala sie o nich. Na twarzy malowala sie zadza i perwersyjna chuc.
CZULA SIE JAK DZIWKA.

Jej zdruzgotany malzonek schowal glowe w dlonie, lecz nic to nie dalo. Zaciskal uszy zeby nie slyszec ale wszedzie wokól rozlegal sie chichot. Kilku wyrostków poklepalo go po ramieniu mówiac, zeby sie nie przejmowal. Inni unosili kciuk w gescie akceptacji wskazujac, ze bardzo im sie to podoba. Jeszcze inni podchodzili i smiejac sie dogadywali, ze chlopaki na pewno ja ostro zerzna.
Tak, tak, dogodza jej – mówili. Nie przejmuj sie. Wszystko bedzie dobrze.
W tle slyszal urywki, które rozrywaly mu mózg:
– bardzo chetnie ale widzisz mam chlopaka
– jak to lubisz?
I kobiecy glos kontynuowal:
– na czworaka, lubie kiedy mocno trzyma mnie za pupe
– kiedy ostro z calej sily bije mnie po dupie.
Zatykal uszy. Nie chcial slyszec. I wtedy podchodzili do niego i mówili: patrz, juz ja bija po dupie! I od razu smiech, ale taki oblesny, lubiezny. Otworzyl powieki. Rzeczywiscie tak bylo. Znowu zapadl sie w nicosc.
– kiedy jestem na zakupach to jebac mi sie chce
– kiedy siedze u fryzjera to jebac mi sie chce
Dudnienie w uszach rozrywalo bebenki. A kobiecy glos jakby chcial go zmiazdzyc do reszty.
– kiedy jestem na imprezie to jebac mi sie chce
– KIEDY CIE WIDZE TO JEBAC MI SIE CHCE.

Wydawalo sie, ze piosenka nigdy sie nie skonczy. Z nerwów gryzl paznokcie az pojawila sie krew. W koncu ukradkiem spojrzal.
Na twarzy pojawily sie silne wypieki. Jak przez mgle widzial jej wirujaca pupe, widzial jak raz po raz daja jej klapsy a ona zadowolona usmiechala sie do nich. Zadowolona? Nie, wiedzial ze to bylo cos innego, o wiele, wiele gorszego.
Ze swoimi myslami byl zupelnie odosobniony. Nikt tez nie zamierzal liczyc sie z jego uczuciami. Pragnienia? Przeciez sam zaniósl ta cholerna kartke. A wiec?…
Wszyscy domagali sie od dj-a zeby jeszcze raz puscil utwór. Nie mógl im odmówic. Zaczelo sie od poczatku.
Meska czesc od razu podlapala slowa, które niczym grzmot rozlegaly sie w calym wnetrzu. Odbijaly sie od kazdej sciany i wracaly zwielokrotnione do niego.
– widze kontem oka twe spojrzenie
I teraz z calej sily z ponad setki gardel:
– wiesz juz dobrze o tym, ze bedzie pierdolenie!
Znowu poczul szydercze spojrzenia. Znowu napatoczyli sie mlodzi napaleni gówniarze. Znowu uslyszal: wypierdola ci zone na maksa.
I z glosników:
– dosyc ostre…
– ide w twoja strone widze twoje uda
– delikatne i spocone, czuje…
– niemal widze zapach twego ciala
Byly spocone. Ale przez to wygladaly jeszcze bardziej zachecajaco…
Jak ona sie rusza… – jeknal bezglosnie.
Kiedy wrócila mu swiadomosc z glosnika znów plynal kobiecy glos.
– kiedy lize mnie cala godzinami
– lubie kiedy bawi sie moimi sutkami…
Miala takie sprezyste cialo
…TAKIE PIEKNE PIERSI.

Teraz one nabrzmialy i sterczac zapraszaly chlopaków. Rafal chwycil je w tym momencie. Lekko scisnal jej sutek. Zobaczyl jak na filmie grymas rozkoszy na twarzy zony. A potem juz klatka po klatce. Obrazy przesuwaly sie jak w kalejdoskopie.
I wtedy…poczul ze dzieje sie z nim cos niedobrego. Chcial sam siebie oszukac. Nie udalo sie. Byl podniecony. Widok, który mial przed soba, wszystkie glosy, jeki które przebijaly sie w piosence sprawily ze patrzyl zachlannie na nia. Na nia i na nich.
Cos krzyczalo w srodku: nie wolno ci, opanuj sie. Wszystko to bylo daremne.
– kiedy moja mokra cipka jak dynamit eksploduje…
Przy tych slowach mu stanal. A kiedy zagrali piosenke po raz trzeci czul, ze zaraz sie spusci. Wybiegl na zewnatrz. W ciemnosciach nocy wyciagnal swojego chuja i zaczal go walic. Starczylo ledwie kilka ruchów. Trysnal majac pod powiekami obraz Krystyny otoczonej wianuszkiem mlodych ogierów. Szybko schowal go z powrotem i pobiegl na sale by patrzec. W glowie dudnila mu jedna mysl: beda wsadzac w nia twarde paly, wypierdola ja jak ostatnia suke…

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir