romans

romans
Jestem mezczyzna dojrzalym, doswiadczonym i sporo po 30-tce. Lubie czytywac teksty opowiadan erotycznych, choc bardzo niewiele znajduje godnych uwagi publikacji . Rozumiem ze pisza je malolaty, którzy doswiadczenie erotyczne czerpia z filmów, tekstów internetowych i rozmów ze swoimi rówiesnikami. Pisana przez nich forma, skladnia jezykowa, uzywane zwroty, a nade wszystko gramatyka i ortografia potwierdzaja tylko moje przypuszczenia.
Ale tez czytywalem erotyczne teksty pisane dobra polszczyzna, poprawne jezykowo i ciekawe tematycznie, a nade wszystko – ladnym jezykiem. Ja chcialbym opisac swoje doswiadczenia erotyczne w ramach rodzinnego zwiazku zwanego kazirodczym. Samo okreslenie zwiazku jako kazirodczy jest oceniane powszechnie negatywnie, budzi odruchy zniesmaczenia. Ale czy w kazdym przypadku wszystkie takie sytuacje mozna poustawiac w jednym szeregu?
Mam zdecydowanie odmienne zdanie, bo zupelnie inaczej nalezy oceniac gwalcenie nieletniej córki przez zwyrodnialego ojca, a jeszcze inaczej kontakty seksualne doroslych i w pelni swiadomych czlonków tej samej rodziny za obopólna zgoda i aprobata Warunek: nalezy miec stuprocentowa pewnosc, ze z takich kontaktów nie narodzi sie nowy czlonek rodziny, najczesciej debil bedacy dla spoleczenstwa ciezarem.
Tyle wstepu, a teraz do rzeczy.Mialem 18 lat, kiedy opuscil nas ojciec ulegajac urokowi o rok starszej ode mnie kandydatki na modelke. Po rozwodzie pozostalem z mama. Mama to madra i piekna kobieta. Wysoka, nadzwyczaj zgrabna i elegancka pracowala w sekretariacie duzej zagranicznej firmy. Wlosy miala ciemne, dlugie, spiete z tylu w konski ogon. Lubi chodzic w szpileczkach, co jest poniekad wymogiem na jej stanowisku pracy.
Widzialem jak ciezko przezywa rozwód. Nie rozumialem, jak ojciec mógl zostawic tak piekna kobiete, samodzielna dla mlodej dzierlatki.
Zamieszkuje z mama w dosc duzym mieszkaniu, gdzie kazdy ma swój pokój. Ja w tym czasie przygotowywalem sie do matury. Mama przestala utrzymywac rozlegle dotad kontakty towarzyskie, zamknela sie w sobie, tylko od czasu do czasu wychodzila na kawe do swej przyjaciólki mieszkajacej na sasiednim osiedlu.
Pewnego popoludnia poinformowala mnie, ze jest zaproszona na kolezenskie spotkanie i wróci pózno. Udala sie do sypialni przygotowac sie do wyjscia. Przechodzac obok jej drzwi, które byly niedomkniete, odruchowo spojrzalem i stanalem jak zahipnotyzowany przepieknym widokiem. Mama ubrana w podomke stala tylem do mnie, jedna noge postawila na pufie odslaniajac swe udo ubrane w ponczoszke. Mocowala sie bezskutecznie sie z zapinka do ponczoch, które miala na sobie. Stalem tak urzeczony widokiem niezwykle zgrabnych nóg. Dotad widzialem jej nogi tylko niewiele ponad kolana.
Ujrzala mnie w lustrze i poprosila zebym pomógl jej naprawic , bo cos sie popsulo i nie moze sobie poradzic. Podszedlem natychmiast i sycilem wzrok wspanialym widokiem. W zapince odgial sie jakis drucik wiec podjalem sie naprawiania. Gdy tak naprawialem cos we mnie jakby peklo, poczulem w sobie gwaltowny przyplyw ciepla, a drzace rece staraly sie jak najwiecej dotykac ponczoszki i glaskac ksztaltne udo. I po raz pierwszy wlasnie wtedy postrzeglem mame jako kobiete. a nie tylko jako matke. Chcialbym, aby ta chwila trwala i trwala, wzrokiem usilowalem siegnac wyzej , tam w okolice wzgórka lonowego. Ale podomka pozwolila tylko nieco ponizej pachwin, wiec cala reszte powierzylem wyobrazni. Widok ten obudzil mego przyjaciela w rozporku. Mama cos dostrzegla, bo podziekowala mi za naprawienie zapinki.
Wyszedlem z nabrzmiewajacym penisem. Nie mialem watpliwosci, ze palam pozadaniem do swojej mamy. Dotad nie mialem wiele doswiadczenia w kontaktach z kobietami. Kilka razy mialem stosunki z moimi rówiesnicami ze szkoly, ale nigdy nie czulem jak dzis tak silnego pozadania i to do wlasnej mamy. W wyobrazni juz zdejmowalem z niej podomke oslaniajaca cialo, widzialem ja nago. Zapragnalem jej, juz marzylem o seksie z nia. Jestem pewien ze dostrzegla mój odmienny stan spowodowany kobiecym neglizem.
Wychodzac z domu spojrzala na mnie z filuternym usmieszkiem i powiedziala :
– Czesc mój mezczyzno (po raz pierwszy tak sie do mnie zwrócila), wróce dzis pózno, nie czekaj na mnie. Po czym zlozyla na mych ustach pierwszy w zyciu krótki ale wymowny pocalunek I nie byl to pocalunek zwyczajny. Wyczulem nawet krótkie musniecie jezyczka. Wychodzac znaczaco rzucila okiem na moje odksztalcone spodnie i znów wymowny usmieszek ozdobil jej twarz.
Ja czym predzej zabralem sie za pieszczenie mego malego, który w pelnym wzwodzie czekal na to. Nie dlugo musialem go masowac, bo ciepla sperma jak gejzer wystrzelila na przygotowany recznik papierowy. Ulzylem sobie, ale nie na dlugo, bo kladac sie spac jeszcze pomyslalem o mamie i po raz d**gi tego wieczoru mialem wirtualny z nia kontakt.
Cos sie we mnie odmienilo, cos peklo bo od tej pory mama byla jedyna kobieta której pragnalem i o której myslalem podczas swoich bardzo czestych praktyk masturbacyjnych. Nie majac wówczas za wiele wiedzy na temat seksu obawialem sie czy aby nie stalem sie jakims zboczencem, czy nie popadlem w obsesje seksualna tak bardzo pozadajac swojej mamy, masturbujac sie po kilka razy dziennie z mysla o niej.
A w ogóle, to „walic konia” zaczalem majac trzynascie lat. To mi sie tak spodobalo, ze praktykowalem to coraz smielej i coraz czesciej po kilka razy dziennie. Uwielbialem trzepanie swego „konika”, robilem to nawet podczas lekcji przez dziure w kieszeni spodni.
Mieszkajac razem z mama usilowalem – mimo swych 18, a pózniej juz 19 lat– podpatrzyc jak sie ubiera, czy jak sie kapie. Mialem nadzieje, ze czasem moze zawola mnie podczas kapieli abym podal jej recznik swiezy, czy bielizne, a moze poprosi o umycie pleców. Ale gdzie tam, nic takiego sie nie stalo. Zrozumialem ze unikala takich kontaktów które mogly doprowadzic do smielszych zblizen.
Zdalem mature, zamierzalem rozpoczac studia na politechnice. Nie chcac byc dla mamy ciezarem postanowilem podjac jakas prace a studiowac zaocznie. Zatrudnilem sie wiec w przedsiebiorstwie transportowym, jako ze do mechanizacji mialem zaciecie. Pech chcial, ze w moim zakladzie wybuchl wielki pozar, a na mnie padlo podejrzenie jego nieumyslnego spowodowanie. Znalezli sie falszywi swiadkowie, którzy potwierdzili moja wine i dostalem wyrok 8 miesiecy wiezienia. Poszedlem siedziec.
Mama czynila wszelkie starania o udowodnienie mojej niewinnosci i równoczesnie czesto mnie odwiedzala. Widzialem w niej coraz atrakcyjniejsza i niezwykle seksowna babke, a moje pragnienie uprawiania z nia seksu bylo coraz silniejsze. Zawsze na zakonczenia widzenia zegnalem ja slowami :
– Mamo kocham cie.
I nie bylo to tylko niewinne wyznanie kochajacego syna, w tym tez krylo zakamuflowane wyznanie:
-Mamo pragne cie.
Zawsze po takim widzeniu pragnienie seksu z mama wzmagalo sie, a ja bez opamietania potem walilem konia.
Po pólrocznej odsiadce staraniem mamy zostalem zwolniony. Do domu wrócilem na dwa dni przed swietami Bozego Narodzenia. Wigilie spedzilismy tylko we dwoje. Mama wygladala bosko. Miala na sobie krótka skórkowa spódniczke mini (do jej figury to bardzo pasowalo), na nózkach eleganckie szpileczki, wlosy jak zwykle upiete w konski ogon i delikatny makijaz na buzi. Zlota bizuteria dopelniala reszty.
Widzialem w niej juz nie swoja mame, a uosobienie seksu. Ja bylem wtedy juz po dwudziestce, a mama miala 38 lat. Oboje bylismy w wieku kiedy rozbuchane hormony plciowe z wielka moca domagaja sie spelniania odwiecznych praw natury. Omiatalem ja zachlannym wzrokiem, a w myslach – rozbieralem z tej bluzeczki , zdejmowalem spódniczke, pantofelki …..natretnych mysli nie bylem w stanie sie pozbyc.
Po kolacji mama nastawila muzyke i zaproponowala abysmy zatanczyli. Lakomie na to przystalem, bo moglem bezkarnie przytulic ja, to moje seks-bóstwo, choc nigdy przedtem nie tanczylismy.
Z glosnika poplynela lagodna melodia jakiegos bluesa. Tanczylismy ze soba przytuleni, prawie jak szczesliwi kochankowie.
W pewnym momencie mama zarzucil mi rece na szyje, glowe polozyla na ramie. Poczulem sie blogo. Cos musialem zrobic ze swoimi rekami, wiec objalem ja w talii. Dreptalismy wolno w takt muzyki. Tulilem ja do siebie mocno, aby wiedziala ze jest mi dobrze. Czulem delikatny ucisk jej piersi, nogi nasze tez czesto przeplataly sie wzajemnie. Bylem pelen obaw aby w tym intymnym nastroju mój penis nie zaczal sie podnosic. Sytuacja ku temu byla bardzo sprzyjajaca , a nie chcialem dac mamie poznac ze ja pozadam, balem sie jej negatywnej reakcji.
Tak wtulona we mnie nagle zadala zaskakujace pytanie :
– A jak w wiezieniu radziliscie sobie ..no wiesz… z tymi sprawami damsko-meskimi, bo przeciez tam nie bylo kobiet. Domyslam sie, ze trzeba bylo uzywac wlasnej raczki, czy tak?
Osmielony takimi pytaniami odpowiedzialem szczerze, ze tak.
– Czy ty tez to robiles?
Juz nie mialem oporów, wiec zgodnie z prawda potwierdzilem ze ja takze masturbowalem sie. Mama dociekala dalej – A jak czesto to robiles?
Widze ze bedzie ten temat drazyc poczulem sie wiec swobodniej i zgodnie z prawda odpowiedzialem
– Prawie co dzien a czasem nawet kilka razy dziennie.
– A kiedy to robiles to myslales o kims, o jakiejs kobiecie? – dociekala dalej
– Mamo, jesli mam byc szczery to ci powiem bez ogródek, choc mozesz mnie za to znienawidzic , myslalem zawsze o tobie.
– ????????
– A za co mialabym cie znienawidzic, czy za to ze mlody przystojny mezczyzna pozada mnie, bo domyslam sie, ze masturbujac wyobrazales sobie iz twój penis w tej chwili znajduje sie nie we wlasnej raczce a w moim wnetrzu?
Powiem ci tez szczerze, iz jestem z tego powodu dumna, ze 20-letni w pelni dojrzaly mezczyzna byl erotycznie pobudzony przez 38-letnia kobieta, i choc ona jest jego matka, ale tez i przede wszystkim KOBIETA. To mnie dowartosciowuje i kocham cie za to mój wspanialy mezczyzno. I jakby na potwierdzenie tego zlozyla na mych ustach dlugi namietny rozerotyzowany pocalunek, tym razem z wyraznym jezyczkowym akcentem.
Stalem oczarowany tym co zaszlo, wpijalem sie w jej usta swoimi ustami z pelnym udzialem jezyka. Byl to pocalunek dwojga namietnych kochanków. Czulem sie nad wyraz szczesliwie, bo uswiadomilem sobie ze zbliza sie cos, o czym marzylem od dwóch lat.
A mój przyjaciel w spodniach zaczal bardzo szybko sztywniec. Obawialem sie ze mama poczuje go i bedzie mi glupio, wiec usilowalem mego sztywniaka oddalic nieco, aby nie dotykal, dokonujac lekkiego pólobrotu w lewo.
Lecz mama juz go poczula, bo spojrzala mi w oczy i wibrujacym nieco glosem rzekla:
– Nie uciekaj mój ty mezczyzno i nie chowaj sie ze swymi naturalnymi i prawidlowymi odruchami, ja go czuje i sprawia mi to przyjemnosc.
Na potwierdzenie tego, swoim podbrzuszem odszukala i naparla na mocno juz stojacego fallusa, który wreszcie sie znalazl blisko, bardzo blisko pozadanego celu.
Zapomnielismy tanczyc, stalismy ocierajac sie o siebie. Bylo mi cudownie i czulem, ze jeszcze troche a spuszcze sie w spodnie. Ale niech sie dzieje co chce. Wiedzialem, czulem to, ze i mama zdaza do tego samego.
Ogarnal nas erotyczny amok. Juz bez zahamowan rece opuscilem na mamy posladki, piescilem je dociskajac do sterczacego czlonka. Mama nie odsuwala sie a wrecz przeciwnie, pomagala mi wwiercajac sie swym wzgórkiem lonowym w twardego jak stal penisa. Poszedlem za ciosem, rece opuscilem jeszcze nizej i zaczalem wolno podciagac spódniczke. Rece piescily uda na których wyczulem krawedzie ponczoszek i znane juz mi sprzed dwóch lat zapinki.
Moja KOBIETA nie okazywala sprzeciwu, nie uciekala.
Czulem ze lata chwila eksploduje i chcialem tego. To nic, ze w spodnie, to nic ze moze przy tym i mame pobrudze. Wazne, ze wobec niej i z jej przyczyny. Wyczula mój stan. Opuscila swoja prawa raczke i przez spodnie zaczela masowac mego fallusa. Byla juz podobnie jak ja bardzo mocno podniecona, bo i podobnie jak ja nie miala od dawna kontaktu z plcia przeciwna.
Wreszcie zgrabnym ruchem rozsunela w rozporku zamek blyskawiczny, wlozyla tam swoja raczke, wysuplala z bokserek penisa chcac go wyciagnac.
Nie zdazyla. Sperma wytrysnela z cala moca. Raczka oblana bialym plynem pracowala ciagle chcac dokonczyc rozpoczete dzielo. Bylem wniebowziety. Dygotalem ze szczescia i ze spelnienia, a delikatna raczka ciagle jeszcze tkwila w rozporku wyciskajac z penisa resztki nasienia.
Tak stalismy przez jakas chwile dociskajac sie do siebie. Czujac sie jeszcze bardziej osmielony, reke przesunalem z mamy pupy i wlozylem miedzy przylegajace do siebie nasze lona.
Spódniczka juz wczesniej byla podciagnieta, wiec palcami odszukalem muszelke i poprzez figi zaczalem ja piescic . Nie mialem juz zadnych oporów i mama tez, bo stala jakis czas spokojnie i poddawala sie pieszczotom. Wszelkie lody zostal przelamane, nie mielismy juz zadnych oporów, szlismy na calosc. Tylko przyspieszone nasze oddechy swiadczyly o przezywanym podnieceniu.
Mama pierwsza przerwala ten blogostan odsuwajac sie i opuszczajac uniesiona przeze mnie spódniczke.
– Popatrz – przemówila ciagle jeszcze wibrujacym glosem ale z usmiechem poblazania na twarzy- jaki skutek wywolala erupcja twego wulkanu i pokazala mokra raczke ociekajaca sperma .
– Wilgotna masz cala okolice rozporka, a i ja tez mam mokra spódniczke, zreszta nie tylko….spódniczke – dodala, puszczajac w moim kierunku znaczace spojrzenie.
Stalem chwile nie wiedzac jak powinienem sie zachowac. Pierwsze co mi przyszlo na mysl, to po prostu to, ze nalezalo przeprosic, chociazby ot tak sobie, pro forma
– Przepraszam cie mamo, moze zachowalem sie nietaktownie, moze powinienem byc silniejszy od pozadania. Jednak to bylo ponad moje sily. I jakby usprawiedliwiajac swój postepek dodalem:
– Wszak twoje zachowanie inspirowalo mnie do tego, wydawalo mi sie, ze oboje akceptujemy takie zblizenie.
– Alez tak, nie masz za co przepraszac, bo w pelni to akceptowalam i ….nadal bede akceptowac. Gdybym byla na twoim miejscu tez bym tak postapila. To raczej nie przepraszac powinnismy, a podziekowac sobie za mile doznania jakie dalismy sobie.
– Ja mile przezylam te chwile, a mysle ze i ty tez- nieprawdaz? Wszystko jest OK., a mysle ze bedzie jeszcze lepiej. Nie nalezy sprzeciwiac sie naturze.
Byly to bardzo obiecujace stwierdzenia. Ochlonalem juz nieco z silnego wrazenia, pracie zaczelo wiotczec, mijala burza hormonalna, lecz nie na dlugo – jak sie okaze.
– Dzieki ci mamo za te slowa, one niosa dla mnie nadzieje. I dodalem:
– Kocham cie coraz bardziej i to podwójnie: jako syn i jako… MEZCZYZNA.
Usmiechnela sie i powiedziala:
– Cos mi sie wydaje, ze coraz bardziej jako…mezczyzna. A teraz do lazienki marsz pod prysznic, ubranie „zaspermione” zostaw, potem je upiore. Wez z szafki czysta bielizne i ubierz szlafrok, mozemy o tej porze czuc sie po domowemu. Po tobie ja pójde zmyc….. owoce twego pozadania.
I jakby od niechcenia dodala:
– Alez tego bylo.
Szybko umylem sie pod prysznicem, wytarlem sie i na gole cialo zarzucilem szlafrok . Mialem juz pewnosc, ze po takiej uwerturze nastapi pozadany final, a bielizna tylko utrudnialaby manewry.
Wyszedlem i zameldowalem mamie, ze lazienka czeka juz na nia. Poszla wziac natrysk i zmienic „zaspermiona” spódniczke, a ja usiadlem na tapczaniku i oddalem sie wyobrazeniom co za chwile nastapi, bo wszystko na to wskazuje i nie mam watpliwosci ze TO nastapi bo obie strony tego pragna i z cala determinacja ku temu zdazaja.
Pierwsze lody zostaly przelamane. Tak rozmyslajac poczulem, ze mój penis okazuje swoja gotowosc do penetracji maminej pochewki. Nie tak szybko kolego – pomyslalem w duchu, rozkosz trzeba stopniowo dawkowac, wejdziesz tam ale nie od razu.
Bylem mocno podekscytowany tym co za chwile nastapi, czulem drzenie rak i jakis nieznany mi przedtem ucisk w krtani.
Jak ja pragnalem tej kobiety!
Uslyszalem odglos otwieranych drzwi od lazienki i za chwile ujrzalem…nie, nie mame, lecz Wenus wynurzajaca sie z piany morskiej. To cudne zjawisko, dziecko Zeusa, otulone tylko w leciutki peniuar, wolnym kroczkiem kolyszac biodrami zdazalo ku mnie. Przez delikatna materie peniuaru przeswiecal ciemny trójkacik owlosienia lonowego, a na wysokosci piersi wyraznie odznaczaly sie dwa krazki brazowe sutków.
Co za widok!
Nie moglem oderwac oczu od tego nieziemskiego zjawiska, którym byla przeciez moja najkochansza w swiecie i najpiekniejsza ze wszystkich kobiet , najbardziej przeze mnie pozadana – moja mama.
Mój fallus przez caly czas pelniacy „ostry dyzur” na widok pieknej Wenus osiagnal juz twardosc stali. Czulem jak pulsuje w nim krew i jak bardzo domaga sie wyrzucenia kolejnej porcji nasienia.
Wstalem z tapczaniku i nie baczac, ze mój maly uwolnil sie z polów szlafroka i wystawal na zewnatrz jak taran gotowy rozwalic kazda przeszkode stojaca na drodze do wymarzonej cipeczki.
Mama podeszla, zarzucila swoje kochane raczeta na moja szyje i tulac sie wyrzekla sakramentalne slowa:
– Jestem twoja, bierz mnie, pragne sie z toba kochac.
Zawirowal swiat. Rozdygotanymi rekoma obmacywalem to cudne zjawisko, piescilem na stojaco wszystkie zakamarki ciala, wpijalem sie ustami w karmin ust mojej KOBIETY, nie moglem slowa wypowiedziec. A ona bez sprzeciwu poddawala sie moim pieszczotom.
Jakies chaotyczne nieartykulowane dzwieki wydobywalem ze swej krtani, usilowalem powiedziec jej jakies slowa milosnego wyznania. Wreszcie udalo mi sie wydobyc z siebie zdolnosc mówienia i choc lamiacym sie glosem obwiescilem :
– Kocham cie, kocham do utraty tchu ty MOJA KOCHANA KOBIETO i pragne cie ponad wszystko.
Celowo pominalem uzycia slowa „mamo”, uwazalem ze w takich sytuacjach lepiej byc równorzednymi partnerami seksualnymi, bo przeciez takimi juz bylismy.
– Czy moge cie w takich intymnych sytuacjach nazywac tak prosto po imieniu, zamiast „mama” mówic – Ela tak, jak cie inni nazywaja, moja cudna Elzbieto? – zapytalem
-To samo chcialam ci zaproponowac mój ty Robi (zangielszczone zdrobnienie od :Robert). Mysle ze to ulatwi nasze kontakty.
I tak przytuleni, ciagle calujac sie podeszlismy do kozetki.
Zdjalem z mojej najkochanszej kobiety przewiewny peniuar, swój szlafrok juz wczesniej odrzucilem i tak calkiem nadzy tulilismy sie do siebie pieszczac wzajemnie swoje ciala. Moja partnerka masowala stojacego jak drag penisa, glaskala moszne, znów wracala do stesknionego pieszczot penisa. Ja oszalaly ze szczescia wolno przesuwalem swoja reke po jej udzie, az dotarlem do owlosienia. Piescilem reka ten zarost szorstkich kedziorków przypominajacy futerko karakulowe. Opuscilem reke nizej, gdzie wargi sromowe ukrywaly najcenniejszy skarb. Namacalem palcem malenki twardy guziczek oraz nabrzmiale juz i wystarczajaco wilgotne wejscie do groty szczescia.
Usiedlismy na kozetce i dalej kontynuowalismy pieszczoty, przy czym nieustannie i zachlannie calujac sie. Jezyki nasze jak oszalale buszowaly w ustach, które staly sie wspólna dla nich czeluscia .
Co za cudowne uczucie, oby sie nigdy nie skonczylo!
Zdajac sobie sprawe, ze lada moment wnikne w pochwe mojej Eli i zostawie tam porcje swojej spermy, zaczalem sie bac, aby w tym milosnym uniesieniu nie zostac niechcaco….ojcem swego brata.
Mama oderwala sie na chwilke od mych ust i przytlumionym nieco wibrujacym glosem wyrzekla :
-Wejdz… we mnie….
Zabrzmialo to jak najpiekniejsza na swiecie muzyka. To zaproszenie które wyrzekla MOJA KOBIETA, spelnie za chwile.
Troska o bezpieczny seks spowodowala iz mimo ogromnego podniecenia zwierzylem sie ze swych obaw, ze ja nie mam prezerwatywy . Mama zapewnila, ze moge smialo bez najmniejszej obawy zostawiac swoje nasienie w jej wnetrzu. To mi wystarczylo.
Polozyla sie, rozlozyla swe nózki odslaniajac miedzy nimi przedmiot mego pozadania. Rozchylone rózowe platki najpiekniejszej rózy swiata zachecaly do wejscia.
Ciagle drzacy z podniecenia polozylem sie na niej, na wyciagnietych rekach podpierajac sie, bo bardzo chcialem zobaczyc jak mój fallus wreszcie zanurzy sie w pochwie kobiety, w której juz naprawde bylem zakochany. Mama tez podniosla swa glowe, bo chyba tez chciala widziec. Wziela w swa raczke penisa, pocierala glówka o swój guziczek jakis czas, wreszcie nakierowala tam gdzie trzeba i wypowiedziala jedno slowo:
– Pchnij!
Pchnalem i mój maly zaczal sie pograzac w anielskiej czelusci. Wlozylem tylko glówke i chwile odczekalem.
W tym momencie uswiadomilem sobie, ze wchodze w to miejsce z którego 21 lat temu …..wychodzilem. Zaskakujace stwierdzenie, troche dziwne i jakby odkrywcze. Wlasnie ta niezwyklosc obudzila we mnie jeszcze silniejsze podniecenie. Zaczalem zaglebiac swoje pracie wolno, acz stanowczo i zdecydowanie. Z luboscia odczuwalem te boska wilgoc znakomicie ulatwiajaca wnikanie w glebiny pochwy. Dopchnalem do konca az jadra spoczely na pupci i normalnie poczalem wykonywac ruchy frykcyjne.
Robilem to pieszczac nieustannie ustami jej usta, sutki, uszy, szyje, wlosy…Bylem juz prawie bliski odlotu, wiec na chwile musialem przestac, ciagle penisa trzymajac w pochwie.
Mama juz zblizala sie do orgazmu. Glowe swa obracala to na lewa strone, to na prawa wydajac przy tym dzwieki swiadczace o przezywanej rozkoszy. Podrzucala biodrami i powtórzyla kilkakrotnie :
– Ale mi dobrze!
Nie chcialem wiecej juz sie hamowac, posuwalem coraz szybciej, szybciej az poczulem jak penis zaczyna pulsowac i wstrzykiwac w mame dawke spermy. Pchnalem do samego konca i poczekalem az skonczy wyrzucac d**ga juz tego wieczora porcje nasienia.
Moja kochana kobieta w tym momencie tez zaczela szczytowac wiercac swoja pupcia coraz gwaltowniej, coraz chaotyczniej jakby chciala tkwiacego w niej pala wbic jak najglebiej. Wreszcie jeknela, potem nawet wydala kilka okrzyków i pozostala w bezruchu.
Lezac na niej dyszalem ciezko. Czulem lekkie zmeczenie i ogromna satysfakcje z udanego spelnienia.
Rubikon zostal przekroczony, stalem sie stuprocentowym kochankiem swojej mamy i tego juz sie nie da odwrócic. Lezalem oparty na lokciach, a mój „maly” ciagle jeszcze naprezony tkwil dzielnie w jaskini rozkoszy.
Zamkniete dotad oczy mamy otwarly sie, spojrzala na mnie,. Na buzi pojawil sie usmiech zadowolenia i zapytala wprost:
– No i jak sie czuje mój kochany mezczyzna po spelnieniu? Czy bylo udane, bo dla mnie – tak, mialam fantastyczny orgazm.
W odpowiedzi tylko przywarlem do jej ust i wpilem sie w nie.
Jeszcze ciagle czulem podniecenie, wiec z wielka rozkosza spijalem z nich podniecajaca namietnosc. Nie bronila sie, oddawala namietne pocalunki.
Zaczalem sie znów podniecac, znów nabralem ochoty na seks. Mój przyjaciel ciagle jeszcze rozkoszowal sie swoja obecnoscia w cipci mamy, stawal sie twardszy, nabieral gotowosci do wstrzykniecia kolejnej, trzeciej juz porcji spermy.
Nie wyciagajac go rozpoczalem od nowa wykonywanie ruchów posuwisto-zwrotnych. Dla pewnosci nachylilem sie nad uszko mamy i zapytalem (choc bylem pewien pozytywnej odpowiedzi):
– Mam ochote na kolejny „numerek”, czy nie masz nic przeciwko temu ?
– I ja tez mam ochote– odpowiedziala.
Te mile slowa utwierdzily mnie w przekonaniu, ze moja mama jest najcudowniejsza kochanka pod sloncem i ze razem bedziemy sie pieknie kochac. Wyczulem ze pod tym wzgledem mamy bardzo zblizone upodobania i potrzeby.
Lezac na niej i wykonujac miarowe ruchy tam i z powrotem wpatrywalismy sie sobie w oczy z usmiechem zadowolenia i aprobaty. Mówilismy sobie czule slówka, calowalismy sie namietnie i bylo mi wspaniale. Niedwuznaczne zachowanie wskazywalo, ze i mama czuje sie szczesliwie. Bardzo dzielnie wspólpracowala ze mna podczas stosunku, unoszac i opuszczajac swa pupcie w odpowiednich momentach. Czulem jak mój penis szaleje w pochwie , jak slizga sie w plynach bedacych teraz mieszanina spermy i sluzu pochwowego. Bylo tak dobrze, coraz lepiej, ze bylem juz bliski kolejnego wytrysku., d**giego bez wyciagania.
Wstrzymalem sie chwilowo z wykonywaniem ruchów, aby odwlec moment ejakulacji.
Mama zaczela dochodzic do zenitu.. Widzialem to z jej zachowania podobnego do poprzedniego razu. Obracala szybko glowa na obie strony i zaraz potem wydala okrzyk zwiastujacy orgazm.
Ja pracowalem dalej wykonujac ruchy frykcyjne. Oddalilem moment wytrysku i posuwalem dalej pieszczac palcem reki jej guziczek. Czasem wyciagalem penisa i glówka draznilem nabrzmiala lechtaczke. Ruszalem biodrami, wkladalem, wyciagalem i znów wkladalem az dostrzeglem objawy kolejnego orgazmu. Sam tez zblizalem sie do szczytu.
Bylem szczesliwy, widzac ze mama podobnie jak ja uwielbia seks.
-Elu, kocham cie – bardziej jeknalem niz powiedzialem i zaczalem sie spuszczac .
W tym tez czasie i mama osiagnela orgazm.
Jakie to wspaniale kiedy oboje daja sobie tyle szczescia, ze razem osiagaja punkt kulminacyjny.
Jeszcze chwile polezalem, piescilem kochane cialo, glaskalem i calowalem, by tymi gestami podziekowac za niebianskie doznania, po czym powoli zaczalem sie wycofywac z jaskini rozkoszy.
Polozylem sie obok i lezac nago wypoczywalismy po udanych odlotach.
Lezelismy tak a pod czaszka klebily sie najrozmaitsze nieuczesane mysli. Przeciez to co zrobilismy jest nawet prawnie zakazane, no a kwestia etyczno – moralna? Takie stosunki nie sa aprobowane przez wiekszosc spolecznosci, choc dalibóg nie moge zrozumiec dlaczego. Przeciez z powodu odbytych przed chwila stosunków dajacych dla dwojga ludzi nieopisana rozkosz nikt ani troche nie ucierpial i nie ucierpi, komu wiec to przeszkadza. Wcale tez do wyjatków nie naleza takie zwiazki kazirodcze, ale sie o tym nie mówi.
Swymi rozwazaniami podzielilem sie z mama.
– Ja tez mialam, podkreslam – mialam takie opory przy rozwazaniu kontaktów kazirodczych. Ale to bylo kiedys. O tych sprawach chetnie porozmawiam za chwile. Teraz trzeba wziac natrysk, umyc sie, odswiezyc. Zawsze lubie po TYM sie umyc.
– A moze pójdziemy razem, obmyjemy siebie nawzajem. Przeciez nasze ciala nie stanowia juz dla nas zadnej tajemnicy – zagadnela mama.
Z wielka ochota przystalem na propozycje, bo mialem nadzieje na kolejne pieszczoty pod prysznicem. Wciaz jeszcze odczuwalem niedosyt seksu, choc w ciagu moze niecalych dwóch godzin tryskalem nasieniem trzy razy.
Nie myslalem ze potrafi sie we mnie obudzic taka chec na seks i to z wlasna mama. A moze wlasnie dlatego ze z mama, bo zakazany owoc ponoc lepiej smakuje.
Poszlismy tak jak lezelismy nadzy i wtuleni w siebie.
Puszczona woda z natrysku obmywala nasze ciala, które z powodu ograniczonosci miejsca ocieraly sie o siebie. Ale my tego chcielismy .
Obmywalem wolno cialo mamy, udawalem ze chce rozprowadzic zel po calym ciele, a przy okazji dotykalem i piescilem jej erogenne miejsca. Dlugo obmywalem piersi, a brodawki masowalem ustami i jezykiem. Najdluzej zatrzymalem sie na pieszczotach wzgórza lonowego i okolicy, tej najpiekniejszej rózy swiata.
Mama nie byla mi dluzna. Na pierwszy ogien poszedl penis, którego delikatna kobieca raczka juz dawno postawila w stan gotowosci bojowej. Mój sterczacy juz na dobre czlonek nieustannie pieszczony uswiadamial nam, ze jest gotów do penetracji.
– Elu – rzeklem, ja znów mam chec na seks z toba, czy to aby normalne tak nieustannie ciebie pragnac?
– Chyba nie bedziesz zaskoczony kiedy ci wyznam, ze i ja mam chec. I na pewno jest to normalne bo i ty i ja dlugo poscilismy, a teraz pozadanie eksplodowalo jak wulkan, a my je zaspokajamy.
– A poza tym mysle, ze chyba oboje jestesmy – jakby tu delikatnie powiedziec …. zakochani w seksie.
Tak rozmawiajac piescilismy nawzajem swoje klejnoty przytuleni do siebie przodem . Ela pocierala glówka mego czlonka swoja vagine, ja usilowalem go wcisnac do wewnatrz.
Trudne to bylo przedsiewziecie, wiec Ela jako bardziej doswiadczona pokierowala cala akcja.
– Ja uniose wysoko noge, ty ja wezmiesz po ramie, a wtedy latwiej ci pójdzie wsuwanie do srodka.
Tak tez zrobilem. Uniesiona noge Eli przytrzymalem wysoko, obcalowujac ja przy okazji , potem nakierowany przez nia czlonek zniknal z latwoscia we wnetrzu. Zaczalem wykonywac ruchy frykcyjne i bylo nam bardzo fajnie. Ciagle twardy penis ocieral sie w takiej pozycji o lechtaczka, serwujac mojej Eli kolejne rozkosze.
Splywajaca z natrysku woda mile lechtala nasze ciala.
Ta pozycja pod prysznicem, to dla mnie nowosc. Chociaz sprawiala dla niedoswiadczonego kochanka troche trudnosci, ale i dawala duza doze nowych podniet. Robilo mi sie coraz przyjemniej, czulem zblizajacy sie orgazm. Nie hamowalem go. Jeszcze pare pchniec i poczulem ze wytrysk juz w drodze.
– Dochodze ! – krzyknalem cicho.
– Ja tez ! – odkrzyknela Ela
Po kolejnym pchnieciu spuscilem sie. Skurcz za skurczem meldowal ze nasienie zostalo oddane. Moja kochana partnerka seksualna krzyknela tylko :
– Och, jak mi dobrze, poczym i ja wstrzasnal orgazm.
Pozycja w której kochalismy sie nie byla wygodna, wiec dosc szybko wyszedlem z mamy i na stojaco obmylismy sie. Spojrzelismy sobie w oczy. W oczach odczytywalismy swoje wielkie zadowolenie z kolejnego juz nawet nie wiem którego udanego stosunku..
– Wspanialy z ciebie mezczyzna Robi i doskonaly kochanek – rzekla.
– Z dotychczasowego krótkiego przeciez poznawania sie od tej strony smiem stwierdzic i to z glebokim ukontentowaniem, ze odkrylam w tobie demona seksu. Ja myslalam ze po twoim ojcu juz nie spotkam nikogo, kto by tak wspaniale umial kochac i mial taka kondycje. Mylilam sie. Spotkalam kogos znacznie lepszego.
Bylem dumny z takiej oceny, sam nie myslalem ze stac mnie na taka kondycje. Nigdy podczas kontaktów seksualnych z moimi rówiesnicami nie mialem wiecej niz jeden wytrysk. To mi zazwyczaj wystarczalo i zadawalalem tym moje partnerki.
Teraz cos sie odmienilo, bo i chec jest ciagla, a i sil starcza, choc widze ze ilosc wytrysku jest mniejsza niz na poczatku. Dziala i tu odwieczne prawo rynku: podazy i popytu. W tym przypadku podaz nie nadaza za popytem.
Otulilismy sie z mama znowu swoimi nakryciami i tak po domowemu postanowilismy spedzic reszte wieczoru.
Dochodzila dopiero godzina 21. Mama zaproponowala wypicie po lampce wina.
– Powinnismy „oblac” to nasze dzisiejsze tet a tet i spelnic kilka toastów. W barku sa rózne alkohole, wez czerwone wino i napelnij kieliszki –powiedziala.
Po napelnieniu mama pierwsza wzniosla toast:
– Za nasze dzisiejsze odkrycie, za to ze odnalezlismy sie i zeby to trwalo….trwalo…
– Do konca swiata i jeden dzien dluzej….- dopelnilem zartobliwie wzniesiony przez mame toast.
Wypite wino zaczelo lekko szmerac. Napelnilem znów.
Osmielony luzna atmosfera jaka zapanowala, zaproponowalem podjecie dyskusji na temat seksu.
– Sama to mialam tobie zaproponowac, bo powstale nowe okolicznosci tego wymagaja. A poza tym chyba ciebie i mnie ta tematyka interesuje, lubimy przeciez seks, no nie?
Usiadlem bliziutko mamy tak, aby nasze ciala i nasze nogi dotykaly sie, objalem ramieniem i zapytalem wprost:
– Elu, po rozwodzie z ojcem nie zauwazylem abys utrzymywala kontakty z mezczyznami. Tyle czasu minelo, a ty wciaz jestes sama, czy przestalas odczuwac potrzeby seksualne, do dzis oczywiscie – dodalem dumnie.
– Potrzeby seksualne mialam i chyba mam bardzo duze. Z ojcem uprawialismy seks czesto i w róznych miejscach tak zwane „szybkie numerki”. On wiele mnie nauczyl. Bylam zdolna uczennica i sama czesto dopominalam sie o kolejny „ numerek” Uwielbialam to, plawilismy sie w seksie i nigdy wlasciwie nie mielismy go dosc. Bylismy po prostu erotomanami.
– Po urodzeniu ciebie (a mialam zaledwie 19 lat) zapal do seksu nawet sie wzmógl. Nie zalowalismy sobie. Wydawalo sie, ze nikt i nic nie zdola nas rozdzielic.
– Trwalo to wystarczajaco dlugo – dodala
– Po ilus tam latach udanego pozycia ojciec zapragnal miec d**gie dziecko. Nic przeciwko temu nie mialam, wiec przestalismy sie wystrzegac. Ale mija rok, d**gi a ciazy nie widac. Badania lekarskie specjalistyczne wykluczyly zajscie w ciaze. Po twoim urodzeniu okazalo sie ze wiecej dzieci miec nie moge.
– To ojca calkowicie zniechecilo do mnie. Przestal sie mna juz tak interesowac, ustal szal seksualnych uniesien. Po prostu uznal `mnie za kobiete niepelnowartosciowa i znalazl sobie inna pocieszycielke. Bolalam, ale nie potrafilam temu zapobiec.
– Pytales jak sobie radzilam z potrzebami ciala nie majac zadnego mezczyzny.
Do mezczyzn zostalam zrazona, nie moglam zapomniec krzywdy doznanej od twego ojca. Kazdego mezczyzne nieslusznie zreszta utozsamialem z ojcem i to wystarczylo aby czuc do nich awersje.
– A potrzeby niedlugo wrócily. Pytasz jak sobie z tym dawalam rade?
Ty mi sie zwierzyles jak zaspakajales swoje potrzeby i – szczerosc za szczerosc – ja ci tez sie zwierze. Zadawalalam sie sama. Z czasem – podobnie jak ty – coraz lepiej to robilam i tak naprawde chcialam miec mezczyzne, ale balam z kims sie zwiazac. Kilka razy nawet mialam romanse, ale krótkie. Nie zadawalaly mnie, nie potrafilam obdarzyc ich uczuciem.
Az pewnego razu – moze pamietasz – jak pomagales mi naprawiac zapinke do ponczoch.
Wtedy to dostrzeglam twój niezwykly stan podniecenia, kiedy dotykales mojej nogi i spogladales coraz wyzej. Zauwazylam wybrzuszenie w twoich spodniach i przerazilam sie. Przeciez byles juz doroslym mezczyzna, a ja rozneglizowana wyposzczona kobieta. Po raz pierwszy dostrzeglam w swoim synu przystojnego mezczyzne, którego zainteresowala moja plec. Gdybym wówczas nie podziekowala ci za naprawienie spinki, mogloby to „dzis” byc juz dwa lata wczesniej. Moze i szkoda, a moze i dobrze.
Pociagnelismy z kieliszka po lyku wina i mocno przytulilem mame. Opowiadanie zaczelo mnie podniecac. Mama snula dalej swa opowiesc.
– Wokól ciebie coraz natretniej krazyly moje mysli. Puszczalam wodze wyobrazni i wtedy widzialam sie z toba w lózku. Ty dla mnie byles inspiracja dla masturbacji, lecz nigdy nie dawalam tego po sobie poznac. Kochalam sie z toba w samotnosci.
Czyz nie tak samo ty myslales o mnie?
W tym wzgledzie jestesmy swoimi lustrzanymi odbiciami.
– A jak ty Elu nasz kazirodczy zwiazek widzisz w aspekcie moralno-etycznym, czy nie mialas oporów uprawiac seks z wlasnym synem, a po wszystkim nie mialas wyrzutów?
– Jak chyba zauwazyles ze bez skrupulów godzilam sie na uprawianie z toba seksu. Bo czymze jest tak zwane kazirodztwo i dlaczego jest prawnie zabronione?
Jedynym i wylacznym argumentem przeciw takim zwiazkom, to niebezpieczenstwo splodzenia potomka, który z reguly bylby niepelnowartosciowa jednostka ludzka obciazajaca pózniej swa egzystencja cale spoleczenstwo. Ale jezeli mozna zagwarantowac pelne bezpieczenstwo tak uprawianego seksu, jesli dojrzali czlonkowie rodziny bez jakiegokolwiek przymusu z wlasnej woli i ochoty zdecyduja sie na taki seks, to komu to przeszkadza? A niech sobie uprawiaja i beda szczesliwi.
Kiedys przeczytalam, ze ponoc 2,5 % doroslego spoleczenstwa uprawialo lub uprawia dobrowolnie seks z czlonkami najblizszej rodziny, a to ojciec z córka, a to mama z synem, a to brat z siostra. I nikomu nic z tego powodu sie nie stalo. Ja znam takie przypadki poza nami.
Moja kolezanka z pracy, której maz wyjechal za granice zwierzyla sie kiedys w przyplywie szczerosci, ze ma wspanialego syna, który tak jej dogadza, jak zaden inny mezczyzna.
Tuz za nasza sciana na tym samym pietrze mieszka szanowany nobliwy pan razem ze swoja córka – studentka trzeciego roku medycyny. Jego zona lubila miewac kochanków. Kiedys jadac ze swym kochankiem – adwokatem samochodem na zakopiance rozbili sie. Ona zginela na miejscu. Jej maz mieszka wiec tylko z córka Malwina.
Mimo ze od tego wypadku minelo juz dwa lata, tata Malwiny dobrze sytuowany pan nie zeni sie i nie widac zeby mial na to ochote.
– A wiesz dlaczego?
– Prawie co dzien slychac zza sciany wpierw miarowe skrzypienie sprezyn tapczana stojacego po d**giej stronie sciany, a po jakims czasie stlumione, albo glosne pojekiwania i nieartykulowane okrzyki kobiece zwiastujace przezywanie orgazmu. Widac ze tata ma przyzwolenie mlodej dziewczyny na uprawianie seksu, bo inaczej nie byloby slychac ani skrzypienia uzywanych sprezyn, ani krzyków rozkoszy i do tego bardzo czesto. Widocznie tata musi jej niezle dogadzac.
Mama tak to obrazowo opowiadala, ze zaczalem sie podniecac. Glaskalem po odslonietym udzie, tulilem jej glowe, raz po raz calowalem w usta.
Zassalismy z kieliszka po lyku wina, a mama ciagnela dalej:
– Te odglosy zza sciany tak mnie zawsze podniecaly, ze chcialam je nasluchiwac i przy tym zabawiac sie soba.
Sluchajac tych zwierzen sam juz podniecilem sie i coraz mocniej piescilem mamy uda, piersi.
Fallus osiagnal juz wystarczajacy stopien sztywnosci, który pieszczony i glaskany kobieca raczka osiagnal gotowosc do penetracji.
Jakie to bylo fajne!
Dostalem ochoty na kolejny stosunek .Reka po raz którys poczela slimacza wedrówke w kierunku futerka karakulowego.
Podniecony juz wystarczajaco mocno przyssalem sie ustami do maminych sutków, a reka buszowala juz w rózowych platkach muszelki. Nabrzmiala lechtaczka i wilgoc vaginy zapraszaly do penetracji.
I kiedy bylismy juz gotowi do kolejnego stosunku, kiedy mój fallus naprezony jak ulan na paradzie szykowal sie do wnikniecia w rozkoszna czelusc, nagle mama zawolala:
– Sluchaj, sluchaj.. i wskazala reka sciane zza której dochodzil miarowy odglos zgniatanych sprezyn tapczana.
– No widzisz, trafilismy na seksualny seans taty z córcia rzekla mama.
I rzeczywiscie tapczan skrzypial i skrzypial.
To podzialalo na nas jak afrodyzjak.
-No, teraz chyba kolej na nas – rzekla mama z szelmowskim usmieszkiem, ukladajac sie na tapczaniku i oslaniajac dla mnie swoje klejnoty. Napalony juz niezle ulozylem sie miedzy jej nogami. Wziela do raczki stojacego jak drag palanta, nakierowala na swa cipcie, a ja pchnalem. Wszedl bardzo lekko. Z luboscia wykonywalem ruchy posuwiste dajace tak wielka doze rozkoszy. Mama oplotla swoimi nogami moje uda dociskajac w odpowiednich momentach mnie do siebie.
Mimo wielokrotnego tego wieczoru oddawania nasienia, wciaz mialem ochote na ciag dalszy.
Po pewnym czasie zza sciany dal sie slyszec zdlawiony glos kobiecy, jakies wykrzykiwania, podniecone odglosy które zakonczyly sie przeciaglym ooooooooo..jjjjj.!….meldujacym o tym, ze za sciana mloda dama osiagnela szczyt rozkoszy seksualnej.
Slyszac to i dla mnie zaczelo sie robic miekko, czulem zblizajacy sie final. Mama tez zaczela biodrami podrzucac, glowa obracac, wydawac ciche okrzyki i znów… oj jak dobrze!
Orgazm przezylismy jednoczesnie.
Erosowi zlozylismy kolejna ofiare z udanego seksu.
Tego wieczoru do tej pory- a byla dopiero godzina 11.- odbylem z mama cztery stosunki, a przy uwzglednieniu tego pierwszego z masturbacja, to mój penis pieciokrotnie dzis tryskal sperma. Wprawdzie podczas ostatniego razu – czulem to – spermy bylo bardzo niewiele, niemniej dreszcze rozkoszy ciagle takie same.
Mama przezyla orgazmów wiecej niz ja, bo niemal przy kazdym stosunku szczytowala kilkakrotnie. Te mamy „szczyty” byly cudowne. Zaznaczala je wyraznie glosem i gra ciala.
Bylo to takie podniecajace, ze nie chcialem wprost z niej wychodzic. I zaraz po tym mialo sie ochote na nastepny, nastepny….
Nie majac jeszcze ochoty na spanie usiedlismy (ciagle w neglizach) do stolika na kolejna lampke wina. Wpatrujac sie w oczy mojej Eli wyznalem, ze jestem w niej zakochany jak sztubak, a pragnienie uprawiania z nia seksu jest nadzwyczaj silne. Wiem, ze to nienormalne, bo przeciez formalnego zwiazku nigdy nie zawrzemy i kiedys kazde z nas musi jakos urzadzic sie na tym swiecie. Wyrazilem tez obawy co bedzie dalej, czy oboje akceptujemy jego dalsze trwanie i jak dlugo.
A moze to tylko chwilowe zauroczenie soba dwojga nienasyconych seksem kochanków?
– Jak dlugo bedziesz chcial, tak dlugo bedziesz mnie mial – rymowanka odrzekla mama.
– Wiem – ciagnela- ze zwiazek ten nie bedzie trwal w nieskonczonosc, ze kiedys pójdziesz swoja droga, ze zalozysz rodzine, moze ja tez trafie na czlowieka wartosciowego, kto wie….
Za sciana znów skrzypia sprezyny, a po chwili znowu glosne Malwinki oooooojjj!. Znów jurny tata „ grzmoci” swoja córunie, i znów ten afrodyzjak zadzialal na mnie…
Mama spojrzala na moje krocze, które powoli zaczelo sie odksztalcac, usmiechnela, poglaskala mego, a teraz juz i swego przyjaciela i rzekla:
– Mój ty dzielny Casanovo, tobie to chyba staje na zawolanie. Musze tez ci wyznac, ze i mnie dopada ochota na seks. I dodala:
– Twój bojowo nastawiony penis dziala na mnie jak najlepszy afrodyzjak. Gdy tylko go zobacze to zaraz chce miec go w sobie. Tak uwielbiam te „zabawke”. Ale chcialam ci zaproponowac, abysmy TO zrobili w mojej sypialni, wygodnie w szerokim lózku.
– Mozesz , mozemy – poprawila sie – tam sypiac jesli tego chcesz.
– Oj chce, chce – niemal wykrzyknalem – bedziemy tam dostepni sobie o kazdej godzinie, nieprawdaz?
– Tak, tak bedziemy sie kochac jak szaleni, bo oboje tego pragniemy.
Po spelnieniu toastów za milosc i seks udalismy sie wreszcie na spoczynek
Czy aby spoczynek?
Gdzie tam, jeszcze dlugo kochalismy sie, az fallus nie mial juz czym tryskac.
Tym razem zdecydowanie prawo rynku zostalo zachwiane. Podaz nie nadazala za popytem.
W ten wigilijny wieczór otrzymalem od losu najpiekniejszy w zyciu prezent gwiazdkowy.
Zamieszkalem w mamy sypialni, ale tylko na noc. Uprawialismy bardzo intensywny seks. Spalismy razem w malzenskim lozu, które codziennie bylo niemym swiadkiem naszych milosnych igraszek W seksie bylismy oboje nienasyceni. Nigdy nie konczylismy po pierwszym razie, zawsze prawie d**gi, albo i trzeci.
Nie mialem watpliwosci, ze bylismy erotomanami uzaleznionymi od seksu.
Mama dalej pracowala jako szefowa sekretariatu w zagranicznej firmie, ja podjalem prace w tym samym przedsiebiorstwie transportowym, po kolejnym wyroku uniewinniajacym mnie. Otrzymalem nawet odszkodowanie za niesluszne skazanie.
Kochalismy sie nie tylko w sypialnianym lózku. W ciagu dnia niejednokrotnie szlismy na „szybkie numerki” w róznych miejscach.
Jadac samochodem w jakas dluzsza trase w trakcie jazdy mama reka siegala do mego rozporka, piescila naszego przyjaciela, co bylo sygnalem do odbycia stosunku. Zbaczalismy wtedy do lasu i w samochodzie na tylnym siedzeniu oddawalismy sie we wladanie Erosa.
Czasem w kuchni, kiedy mama stala nad zlewem, kochalem ja od tylu na stojaco. Prowokowala (mysle ze swiadomie) swoim zgrabnym tyleczkiem ubranym w króciutkie szorty, a na nogach miala jak zwykle erotycznie podniecajace szpileczki. Patrzac na ten kuszacy obraz podchodzilem od tylu, glaskalem jej zgrabne nogi, potem posladki wchodzac coraz wyzej. Wyczuwajac jej aprobate, rozsuwalem blyskawiczny zamek, zsuwalem na podloge szorty i figi i od tylu wkladalem penisa w przygotowana juz cipeczke.
Kiedys mama musiala wyjechac na tydzien w sprawach sluzbowych. Bylo to pierwsze po kilku miesiacach naszego pozycia rozstanie.
Przed wyjazdem podczas pozegnania mama znajac mój pociag do seksu pól-zartem, pól-serio powiedziala:
-Mysle, ze nie bedziesz mnie w tym czasie zdradzac z innymi kobietami. Nie mam nic przeciwko temu, abys zadowolil sie wlasna raczka. Zostawilam – tak na wszelki wypadek – w twoim nocnym stoliku…rolke reczników papierowych.
– Podziwiam twoja przezornosc – odparlem – i na pewno z tego skorzystam. I to nie jeden raz, gdy pomysle o tobie. Ale tez wymagam wiernosci od ciebie.
– Badz pewien, ze nie zainteresuje sie zadnym innym mezczyzna, bo TY bedziesz ze mna.
– ?????????
– A tak, biore ze soba twego „sobowtóra”.
I wydobyla z torebki podluzne pudeleczko. Otworzyla je. W pudelku spoczywal wibrator.
Jakos z poczatkiem czerwca zwrócila sie do mnie z zapytaniem czy chcialbym skorzystac z dwutygodniowych wczasów w domku kampingowym nad morzem. Jej kolezanka odstepuje domek, poniewaz z waznych powodów nie moze w tym terminie skorzystac.
– Z wielka ochota – odrzeklem- ale pod warunkiem, ze pojedziemy tam razem.
Dwa tygodnie calkowitego luzu z kochana kobieta, to dopiero raj!
Pojechalismy. W recepcji poczatkowo pomyslano, ze to jakas pani przygarnela mlodego kochanka, aby sie tutaj wyszumiec. Kiedy jednak okazalo sie, ze nosimy to samo nazwisko i ten sam adres – uznano nas za malzenstwo.
Byly to dwa tygodnie erotycznego szalenstwa. Kochalismy sie rano, po obiedzie, a wieczorem to po kilka razy wnikalem w rózowa muszelke.
Wlasnie tam poznawalismy arkana udanego seksu, stosowalismy wszelkie znane mamie techniki. Ja chociaz nie mialem doswiadczenia, ale moja wiedza pochodzila z czytywanych kiedys lektur, filmów, „swierszczyków”, fotosów. Wiedze teoretyczna praktycznie wprowadzalismy w swiat realnego seksu. Czulismy sie szczesliwi, bylo nam bardzo dobrze.
Ale jak to w zyciu bywa, wszystko to co dobre szybko sie konczy
Przez piec lat trwala ta idylla! Przez piec lat odbylem z mama setki, a moze tysiace stosunków plciowych. Wszystkie byly udane, a kazdy udany domagal sie nastepnego.
Skonczylem zaocznie studia na wydziale budowy dróg i mostów. Otrzymalem propozycje itrantnej pracy lecz na d**gim koncu Polski – w Szczecinie.
Skonczyl sie tez nasz wspanialy romans trwajacy piec lat.
Minely lata. Obecnie mieszkam w Szczecinie, mam zone i dwoje dzieci oraz dostatek materialny.
Mama tez urzadzila sobie zycie. Poznala czlowieka z którym jest szczesliwa. Utrzymujemy ze soba staly kontakt telefoniczny, rzadziej – z powodu dystansu – osobisty.
A jak oceniam z perspektywy czasu te szalone lata romansu z mama – bo tak by to nalezalo okreslic?
– Byl to dla mnie – dzis 36-letniego mezczyzny – najmilszy okres zycia, okres wyuzdanego seksu, okres bogatego doswiadczenia zyciowego.
Nie mam (mama tez) zadnego tzw. wyrzutu sumienia, bo nikomu z tego powodu nie stalo sie nic zlego.
Podczas – rzadkich zreszta – wizyt u mamy patrzymy sobie w oczy nie spuszczajac wzroku. Na naszych twarzach pojawia sie wtedy lagodny usmiech aprobaty dla naszych mysli, bo wiemy o czym wtedy myslimy.
Jestem szczesliwy w stadle rodzinnym, lecz kiedy moge odwiedzam mame. W obecnosci innych osób skladamy sobie niewinne pocalunki.
Kiedys, kiedy przez mala chwile bylismy sami z glupia frant zapytalem:
– Mamo czy nie zalujesz tego co miedzy nami bylo?
– Nigdy nie zalowalam i nie zaluje, wszak bylam szczesliwa. I gdybym jeszcze raz miala podejmowac decyzja, bylaby to decyzja identyczna.
– Ja tez
Spojrzelismy sobie w oczy, przytulilem moja kochana KOBIETE…..
– Ej, gdybysmy tak sami byli w domu…….

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir