Karolina i Robert. 23

Dani Jensen

Karolina i Robert. 23
Robert.

Czas na Janusza.
– Masz juz cos ?
– Tak, wybieram sie do Pana…
– To czekam..

Byl w 30 minut…
Zamknalem biuro i nie kazalem nikogo wpuszczac…
– Ok, zaczynamy… gdy wzial kase pojechal do swojego domu, nie do banku, czy jakiejs skrytki… musi miec sejf i tam to trzymac… logiczne. Mam adres, duzy, ladny dom. Wiem. gdzie pracuje, jest jakims specjalista od sprzedazy i powiem Panu, ze z pensji nie zbuduje takiej chalupy…
– Ciekawe…
– Ma rocznego mercedesa w garazu, ale jezdzi Toyota terenowa, trzy letnia… tez droga…
– A rodzina… ?
– Mieszka sam, ale ta jego siostra siedzi u babci na wsi.. za dzieckiem… wyglada, jakby byla na wakacjach… Maz jest urzednikiem w gminie… tez jakis kierownik… na weekend przyjechal do nich… ale w czwartek byl na kurwach…
– Skad wiesz… ?
– Pojechal do burdelu…
– A tamten ?
– Wyglada na samotnika, raz byla jakas panienka na wieczór, bo ok 22 odjechala… w srody jezdzi na silownie… na razie tyle, moge dalej grzebac…
– Masz Pan adres tej wsi…
– Tak, prosze…
– Dziekuje, przelew pójdzie…
– Na razie…

Gosc kombinuje… tu stówka, moze gdzies indziej tez… i jakos sie zyje…
Teraz juz wiem na pewno, ze zjawi sie po nastepna kase…
Cholera, jak to ugryzc… ?
A jak nie zaplace… to wywlecze ojcostwo…
W dawnych czasach chlopaki zrobiliby porzadek… ale tu jest cala rodzina i zupelnie niewinna… to odpada… zreszta, sam ich nauczylem powiedzmy… slowa – negocjacja…
Jak przyjdzie to bedziemy negocjowac… albo wszystkie dowody, albo nic… i wtedy sie zobaczy…

Nie minal tydzien… i z bramy dzwonia, ze przyjechal…
Stanowczo za szybko…
Szef ochrony przyszedl pierwszy…
– Szefie, on jest wsciekly… wrzeszczy… to jest cos powaznego… zostane…

Wparowal…
– Jestes jeszcze wiekszym gnojem niz twoja kurwa…
– Albo bedziesz mówil z kultura, albo cie wyprowadze… wrzasnal Jarek…
– Bede gadac jak chce…
– Zaraz dostaniesz po gebie…
– To startuj…

– Panowie… zaczalem… o co chodzi… ?
– Juz ty wiesz…okradles mnie…
– To raczej ty mnie… swoim szantazem…
– To kto obrobil mój dom i sejf… dales, a potem ukradles mi te kase i jeszcze moja…
– To nie ja…
– Zniknelo 270 000 i moje dyski… to jak myslisz, kto po nie przyszedl… tylko ty…
– Na pewno nie ja… ale jak rozumiem, nie masz juz zadnych dowodów…
– Ty gnoju, oddawaj kase…

Naprawde wpadl w szal… Jarek spojrzal sie na mnie…
– Dzwonimy na gliny ?
– To wariat… nie odpusci… dodalem
– Oddawaj kase zlodzieju… nie wyjde bez kasy…

Nie wiem, co sie stalo, Jurgen nie przyjechal, Karolina przeciez nie zrobila wlamania do domu, do sejfu… trzeba byc specjalista…
Ktos go obrobil i zwala na mnie… ale juz nie ma dowodów… nic juz nie moze…

– Ok, oddam ci kase… jest w ostatnim magazynie…
Puscilem oczko do Jarka…
– Mozemy tam teraz isc…
– Wiedzialem zlodzieju… jeszcze dyski oddasz… bo inaczej na gliny ide…

Dziewczyny byly tak przestraszone… ale usmiechnalem sie i kiwnalem glowa…
Poszlismy do ostatniego magazynu, wiedzialem, ze Jarek zaraz zalapie… jest z mna od poczatku… jak brat…
W srodku bylo dwóch pracowników…
– Chlopaki, szef bedzie mial sprawe…
Znam ich, tez pracuja od poczatku…

– Panowie, ten gosc wlamal sie na teren zakladu i chcial nas okrasc… zaczalem…
– Chwila, mialem dostac kase… nigdzie sie nie wlamywalem…
– A ja widzialem jak pan sie wlasnie wlamal do nas… zawolal Jarek… o tam, przeskoczyles zlodzieju przez plot…
– My tez to widzielismy… nawet cie gosciu zlapalismy…. szybko dodali chlopaki…

Podeszli do niego i za koszule…
– Nie uciekaj zlodzieju…
– Trzeba bedzie zadzwonic po gliny… czy ty sam chciales… powiedzialem do niego… ?
– Taki jestes cwany… z trzema… to kazdy jest silny… tchórz…

– Ok, jak chcesz… mówisz, ze chcesz osobiscie wyrównac rachunki… nie ma sprawy…
Zaczalem sciagac marynarke, koszule… juz czas… rzadko to robie… ale wlasnie na takie okazje trenuje…
– Posccie go…
– Szefie, dobrze wygladasz…. zawolali chlopaki…
Wiem, ze on tez chodzi na silownie.. ale ja jeszcze trenuje sztuki walki…

Zaczal z sila… ale niestety wolno… zbyt wolno jak dla mnie…
– Zaczniesz, czy bedziesz tak pajacowac… nie mam calego dnia dla ciebie…
Dostal w gebe… zamachnal sie, ale na prózno…. dostal d**gi raz…
Musze raz dostac… niech bedzie, ze wlamal sie i jeszcze mnie pobil…
Trafil…
– Walisz jak baba… szepnalem… na ucho…
Puscily mu nerwy, zaczal … znowu próbowal walic rekoma na sile… a wychodzilo jakby cepem walil…
Dostal w brzuch, a potem precyzyjny cios na watrobe… za kilka sekund zabraknie ci powietrza…

Odskoczylem i czekalem… o juz sie chwieje… teraz nie moze oddychac… i ma mroczki przed oczyma…
– Panowie, to koniec… zlapcie go…
Wzialem koszule i zaczalem sie ubierac…
– Szefie, ja pierdole… takiego czegos nie widzielismy…
– Wiecie o co chodzi… ?
– Jasne…
– Premia do pensji…
– Nie trzeba…
– Spokojnie… wszystko ma byc jak nalezy…

Podszedlem do niego… kleczal i ledwo dyszal…
– To co, dzwonisz na gliny, czy ja mam to zrobic… ?
– Spierdalaj…
– Nie gnoju, to ty spierdalaj… ale jeszcze posluchaj tego…
Wyciagnalem telefon, znalazlem nagranie i puscilem..
– 100 tysiecy za szantaz mojej rodziny… nie wstydzi sie Pan ?
– Nie, kasa sie zgadza…
– Widzisz kazdy z nas moze dzwonic na gliny…

Panowie wyrzucic tego zlodzieja z zakladu… a jak jeszcze raz cie zobacze, to bedziesz siedzial za wlamanie, kradziez… i zniszczenie mienia….
Chwycilem mlotek i rzucilem w strone szyb… wszystkie sie potlukly…
– Chlopaki zróbcie zdjecia jak zlodziej rozbil nam szyby…

A potem pojechalem po calosci…
– A moze mam z chlopakami wybrac sie… tu podalem nazwy wsi… w odwiedziny… do babci… co ?
Ta sekunda zastanowienia w jego oczach powiedziala mi duzo… zrozumial, ze nie zartuje… ze jestem za mocnym przeciwnikiem dla niego…
Moje karty dawaly mi pokera.
– Won z nim… i jeszcze jedno… nie ja cie obrobilem…

Ich usmiech byl piekny… poszedlem, ale nie gwarantuje, ze nie dostal jeszcze od nich wpierdol…
Nie ma dysków, nie ma dowodów, sam sie spalil, frajer i sam rozwiazal swój problem…
Gdy wróce do domu to powiem… e… bedzie sie martwic, ze nachodzil mnie w pracy, bede musial powiedziec, ze dalem mu kase… ze sie bilem…
Nie, nie… Karolina nie dowie sie, a jak facet po prostu zniknie. to ona sie wyciszy… i sprawa umrze smiercia naturalna…
Tak wlasnie zrobie… niech dziewczyna zyje tylko miloscia… a ja sam rozwiaze jej problemy…

**********************************

Karolina.

Odczekamy… i bedziemy reagowac… ale do tej pory mój humor tylko bedzie rósl..
A jak ja mam humor, to znaczy, ze ktos dostanie moja dupe do wyjebania…
Zadzwonilam do mlodego…
– Sluchaj, podjelam decyzje, mozesz zbierac dowody, wiesz jakie, sprawa bardzo sie skomplikowala i nie mam juz teraz zadnych skrupulów… opowiem ci.
– Dobrze Karolinko…
– Jak bedziesz gotów to podrzuce ci dysk, na który to zaladujesz…
– OK…
– I wtedy dam ci w dupe… jak obiecalam…
– Super…

Pójde na dobre usg, aby nie bylo niespodzianek…
Nastepny telefon… do mojego grubaska…
– Rafalku, odnioslam wielki sukces w firmie, jestem gwiazda dzieki tobie, wiec trzeba to uczcic… kup szampana i przyjedziesz do nas, juz tesknie…
– Dasz mi przy nim… ?
– Tak, juz to mam z mezem ustalone…
– Kiedy ?
– W piatek, na 20, jak dzieci pójda spac…
– Ok, przyjade, wyslij tylko mi adres…
– To pa.
Mam ustalone, a to, ze spal trudno…

Jest sroda, ustawie Roberta, aby nie byl czasami zly na niego… za odmowe tych papierów…
– Robercik damy czadu dzis.. ?
– Mialem ciezki dzien, uderzylem sie reka i teraz mnie boli, dasz mi fory dzisiaj ?
– Ale w piatek, powiedzmy o 20, to wyrównam sobie to, ok ?
– Ktos bedzie ?
– On..
– On ?
– Wiesz, ze musze mu podziekowac za papiery, nalezy mu sie, a ponadto to teraz nasz czlowiek w urzedzie…
– Twój
– Zawsze nasz, kochany… zreszta, juz ci to mówilam… ale zasnales…
– To sie nie liczy…
– Nie spij, bo cie okradna, nie znasz przyslowia… ?

O 19 chodzilam juz pachnaca i piekna, godzine temu ogolil mnie, nasmarowal tylek i ubral w jasna sukienke…
Celowo ubralam majtki, bo jest plan…
– Jestes podniecony ?
– A ty ?
– Od rana juz, a od godziny plyne… chcesz wylizac…
– A chce…

Lekko sie wypielam, zsunal majteczki i liznal cipeczke… od razu piorun do glowy…
– Anal tez wyliz… a moze nie… bo zaraz zwariuje…
– Dosc, mecz sie sama…
– Brutal…

O 20 zajechala taryfa, wszedl z wielkim bukietem róz…
– Dla najpiekniejszej kobiety jaka znam…
– Dziekuje..
Po wejsciu mamy wielka kuchnie, wiec tam spotkal sie z Robertem…
– To mój maz, to Rafal…
– Czesc… i chcialbym przeprosic za te papiery… wtedy nie moglem…
– Nie ma sprawy… napijemy sie ?
– Ja tylko wino…
– A ja sok…

Robert kiwnal, wiedzial. ciaza… ja sie pilnuje..
Gdy poszedl po butelke nachylilam sie do Rafala i szepnelam… masz kazac mi obciagnac, mam sie krztusic, masz byc brutalny, a on ma to ma patrzec… zrozumiales… ?
– Nie dam rady… nie przy nim…
– To nie dam w ogóle…

Wrócil i nalal..
– To za Karoline… zawolal Rafal…
– I za pozwolenie…
– Do dna..

Gdy wypilam, wyprostowalam sie, objelam piersi, scisnelam brodawki i powiedzialam…
– Ja juz jestem gotowa… kto zaczyna ?
Robert jakby odwrócil sie…
– Obciagnij mi suko… jestem napalony na ciebie… zawolal Rafal…
– Dobrze Panie…
Kleknelam, on rozpial spodnie, stal jak cholera… wzielam, a on docisnal…
Chcialam aby sie ulozyl w gardle… ale on przyjal moje slowa bardzo na serio…
– Porzadnie masz mi obciagnac… podobno jestes najlepsza…
– Tak, jestem….prawda mezu… ?
Kiwnal glowa… jego oczy juz plonely… dotknal sie… nawet tego nie kontrolowal…

A ten wcisnal moja glowe mocniej… zaczelam sie krztusic…
– Rób to lepiej suko… do konca…
– Panie, masz duzego, ciezko wchodzi…
– To sie lepiej postaraj…
Zaczelam lizac mu jajka…
– A moze chcesz juz wejsc tym olbrzymem w moja malutka cipke…
– Tam cie nie bedzie bolec ?
– Bedzie, ale lubie ból cipki… tak mezu ?
– Tak, ona lubi jak ja boli…

Wstalam , wypielam sie, sciagnelam do polowy ud majteczki, goly tylek przesunelam w jego strone…
– Wypierdol te pizde… nalezy ci sie…
Wsadzil po jaja…
Cholera… zabolalo… jeknelam…
– O jak boli… bierz mnie mocniej…
Zaparlam sie o stól i spojrzalam na Roberta…
Biedaczek jeczal oczami…

Moja glowa latala do przodu i do tylu… sledzilam jego wzrok… a on prosil…
– Panie, moge wziac mezowi do buzi, bo mi malo… ? Lubie byc zakorkowana z dwóch stron…
– Mozesz..
Sekunda i mialam jego kutasa w buzi… i dopiero poczulam rozkosz…
Do konca, po jaja… sama nalozylam jego reke na swoja glowe… niech tez ma dobrze…
To on mi daje prawdziwe podniecenie…. to, ze ktos mnie bierze od tylu jest bez znaczenia… tylko pieszczoty jego i jego kutasa, daja mi prawdziwa przyjemnosc…
Oddanie swojego ciala innym… a duszy jemu… to jest to…
Wiedzial, ze zrobilam to dla niego… i byl bardzo delikatny… za to Rafal wchodzil jak szalony… jak bedzie tak pedzic to szybko dojedzie…
A jego szybkosc wplywala na cipke… grzala sie sama od tarcia…

– Panie, mozesz zlac sie gdzie chcesz i kiedy chcesz… przyjme twoja sperme z radoscia…
Jak strzeli to przeciagniemy zabawe o kilka godzin…
Robert strzelil…
O cholera, tego sie nie spodziewalam, ze on pierwszy… polykalam, ale lal i lal… i w odruchu wciskal w usta ile szlo….
Zaczelam wypluwac na podloge… stanowczo za duzo…
– Juz nie moglem… uslyszalam glos meza…
– Ja tez nie moge…
O.. to glos Rafala…
Strzelal w cipce… i jeczal tak jak Robert…

– Ale suka… jestes niemozliwa…
– O tak…
To powiedzial mój maz…
I wtedy uslyszalam cos, czego zupelnie sie nie spodziewalam…
Przybili sobie piatki…
Ten z mokrym kutasem w cipie i ten z kutasem w buzi…
Szczyt wszystkiego…

Wyszli ze mnie…
Wyprostowalam sie… sperma ciekla mi z buzi… na piersi… na brzuch… a z cipy juz dolatywala do kolan…
– Jestem zalatwiona, a wy sobie piatki przybijacie… ?
– Robert zaproponowal…
– Ty mój mezu… ?
– Tak wyszlo… jego glupi usmiech mnie rozbroil…
– Robisz sie na rzymianina… tak.. ?
– Na kogo… ?
– Na Brutusa…

Odwrócilam sie i polecialam do lazienki dlonia zatykajac cipe…
Bylo przyjemnie… dalam przy nim… i mu obciagnelam… a ten teks o zlaniu sie, to celowo polecial… wiedzialam, ze go wezmie…
Ciepla woda na rozgrzana cipke.. ciagle jestem wysoko… moze pogrzebie… ?
I nagle otworzyly sie drzwi … stanal w nich Rafal…
– Malo mi…
Uderzylo to we mnie… jak cholera…
– W cipe, czy mam obciagnac… ?
– A jak ty chcesz… ?
– Wypierdol mnie, jestem blisko… i chce dostac z toba orgazm…
Nawet na domylam sie porzadnie..

Odwrócilam sie, mocno chwycilam umywalke… i wypielam tylek…
Jeszcze woda sciekala z cipki… jeszcze leciala po udach… gdy jego goracy kutas wchodzil we mnie…
Jakby w ogóle nie opadl…
Jebal mnie jak mlodzik… a przeciez wazy tyle co slon… sama dobijalam tylek pod jego brzuch…
– Trzasnij mnie w tylek… wiesz jak to robia na filmach…
Walnal calkiem…
– Mocniej… masz byc dzis brutalny, juz mówilam… a przy nim masz mnie wyzywac… od ostatnich…
Dostalam jeszcze raz… tak… ten byl odpowiedni…
– Szarpnij za wlosy…

Odzywala sie we mnie… kurwa… chce ostro i chce to poczuc…
Cipa plynie, juz go czuje… mój orgazm… rosnie jak potwór, który zaraz mnie pozre….
Wyjdzie i bedzie mnie obejmowac do konca jebania… a ja mu sie oddam… kocham go i zrobie dla niego wszystko..
Szarpnal… tak… taka moc potrzebuje… szarpnal jeszcze raz… i doszedl… piekny, mocny….
– Nie przerywaj… jeb mnie…
Chce d**gi… i trzeci… i nastepne… chce wszystkie….
Gdy doszedl, tak nogi mi sie trzesly, jak w galarecie….
– O Boze… cudowny… jestes cudowny…
– Dostalas dwa orgazmy…. ?
– Tak… musze odpoczac…

Bez slowa chwycil mnie na rece… i zaniósl do sypialni na lózko..
– Nie wiedzialam, ze jestes taki silny… ?
– Chodze na silownie, a silny bylem zawsze.
Po chwili wszedl Robert…
– Bylem u dzieci, wszystko ok…
– A ja dostalam wlasnie dwa orgazmy…
– Zrobilas sobie ?
– Nie, mój kochanek doprowadzil mnie do szalenstwa… i licze, ze jeszcze zaszalejemy… nadal mi malo… ktos mnie wylize ?
O kurcze… jestem niedomyta…

Zrobil to Robert… nie wiedzial o tym, nie wiedzial tez, czy nie spuscil sie jeszcze raz… nachylil sie i zaczal lizac swoja cipke, która minute temu byla innego…
Az tak zle nie musialo byc…
– A ciebie poprosze do buzi…
Ciagle mu stoi… chociaz jest bardziej plastyczny…
– Wiesz jak ma byc… szepnelam…
Zaczal sie rozkrecac… bo od razu wjechal do konca… to znaczy mocno próbowal…
Stawialam opór, ale bardziej bylo to dla przekory…

– Co sie ociagasz kurwo… jak nie zaczniesz dobrze brac, to ci przywale…
Az Robert przestal lizac i podniósl glowe… zdazylam puscic oczko…
– Czy mój maz moze wejsc we mnie… ?
– A ja ci nie wystarczam… ?
– Tak , Panie, wystarczasz… ale on jest jak zbity pies… patrz… wylizuje mi cipke po tobie…
– Dobrze…
Wstal i wjechal.. tez mu stal… alez to musi na nich dzialac…
Kochanek rypie mnie przy mezu… a maz przy kochanku… faceci sa dziwni… ale ja za to korzystam… musze jeszcze podkrecic….

Zaczelam zsuwac sie… pod jego jajka… kazdy zakamarek zostal wylizany… jeszcze sie przekrecilam… i klepnelam go w udo…
Nie widzialam twarzy, bo brzuch zaslanial wszystko.. ale zaczal lapac…
Az dojechalam… a ten jeknal jak dzieciak…
– O kurwa…
O tak, to moja specjalnosc… zaraz zobaczy co robia rasowe kurwy…
Udalo mi sie wsunac.. ale faldy tluszczu byly ciezkie do przejscia… moje wysilki bardziej meczyly mnie niz chcialam… slaba przyjemnosc…
Tyle, ze Robert juz mnie zaczal rozgrzewac do czerwonosci… szedl nastepny…
A dam mu jeszcze troche rozkoszy… wcisnelam jezyk jak najglebiej i napielam nogi… wal mnie kochany… do bólu… az dostane…

Wiedzial, ze dostalam… zna moje cialo, wyszedl ze mnie i pocalowal cipke…
Jak ja go kocham.. wszystko dla niego..
Wygramolilam sie spod grubasa…nie… jest za duzy…
– Ale mi bylo dobrze… zawolal…
– Mi tez… dostalam…
Pewnie pomyslal, ze to dla niego… a to bylo dla Roberta…

Wyciagnelam sie jak kotka… a Robert polozyl sie obok mnie…
– Dobrze mi…
– Wiem, kochany…
– Ja do kibelka skocze… zawolal Rafal…
– Wzielo mnie to mocno…
– Co ?
– Jak sie odzywa do ciebie, jak cie poniza, a potem jak mu lizesz tylek.. kurwa… to bylo niemozliwe… twoja glowa zniknela pod nim… a ja cie walilem…
– Wiedzialam, ze tak bedzie… robie to tylko dla ciebie, pamietaj…
– Kocham cie…
– Ja bardziej…

I usmiechnelam sie tak, ze od razu dostalam buziaka…
– Wiesz, ze mam ochote na jeszcze ?
– Ja juz odpadam….chociaz mi stoi…
– Nic z tego, bedziesz mnie piescic… dojde do 7-8 orgazmów… i masz sie postarac… licze, ze jeszcze raz sie zlejesz…
– Watpie… a ty jutro nie bedziesz chodzic…
– Jutro kochany nigdzie sie nie wybieram… i odpoczne…

Wrócil Rafal…
– Rafalku na stoliku stoi zel… wez go…
– Ok, mam…
– Nasmaruj mi tylek i swojego kutasa, a potem zerznij go…
– O Boze… naprawde.. ?
– Obiecalam…
– Juz mi raz dalas…
– Bede dawac kiedy bede chciala… prawda mezu… ?
– O tak… to prawda…

Wszedl i zabolalo, stanal mu mocniej…
– Boli mnie…
Chwycilam Roberta za reke…
– Dobre kurwy nie narzekaja…
– Masz racje Panie… bierz mnie jak chcesz….
Przekrecilam sie na brzuch, rozlozylam nogi, jedna podkurczylam i oddalam sie bólowi i rozkoszy…
Rozszerzal mi póldupki, wyciagal i wkladal…
Podobalo mu sie… bo jeczal na wesolo…

– Twoja zona ma zajebista dupe… fajnie sie ja pierdoli…
Dostalam klapsa…
– O, tak… pierdol swój tylek… jestem cala twoja…
Polozyl reke na glowie i wciskal w poduszke…
– Wyjebie cie, ze popamietasz….
– Zalej mnie sperma Panie… czekam… gdzie chcesz…
– Zaleje twoja dupe…
– A moze mój maz wsadzic mi palce do cipki… ?
– Moze…

Robert polozyl sie w moich nogach i przy jego kutasie wlozyl mi od razu trzy….
– Szybko i mocno…
Wiedzialam, ze beda draznic sie nawzajem, ze kazdemu da to dodatkowa podniete… a ja… ja sobie odplyne…
Juz mi umysl sie rozluznia, juz nie czuje bólu… tylko niesamowite cieplo.
I te palce… jest ciasno… i lapia ten punkt…
Piaty nadszedl niespodziewanie szybko… bardziej psychicznie, ze obydwaj sa tak blisko siebie…
– Dobrze mi chlopaki…
– A mi jak… zawolal Rafal…
– Rafalku, wyciagnij… a ty Robert polóz sie na plecach… wezmiecie mnie razem…

Wskoczylam na mojego kutasa i wypielam tylek…
– Dasz rade wsadzic… ?
– Spróbuje…
Nachylilam sie do Roberta i zaczelismy sie calowac… on mieszal przy tylku… ale wsadzil…
Mialam teraz dwa kutasy w sobie… ale mnie interesowal tylko Robert…
Nasze pocalunki byly szalone… pelne pasji i milosci…. wiedzial, ze teraz, choc mam obcego kutasa w tylku, jestem calkowicie jego… i tylko nasz swiat sie liczy…
Oczywiscie dostalam w glowe od tych pocalunków i nadszedl szósty… tylek tak mialam rozluzniony, ze prawie nie czulam Rafala… tylko psychicznie jego obecnosc…
Moje cialo bylo miekkie… niech dojdzie i niech trwa… niech trzyma mnie jak najdluzej…
Nie wiem… ale lekko odplynelam…
Krzyk Rafala przywrócil mnie do zywych…
– Co jest ?
– Kurwa… leje ci w dupe…
– A ja w pizde… to Robert…

Jezu jaka radosc, dwa juz dostawalismy razem, ale trzy orgazmy naraz … ?
Obled…
– Ale jestem szczesliwa…
– Co ty nie powiesz… kazdy zlal sie dwa razy i to razem… zawolal Robert…
Rafal padl obok mnie, mój siedzial w nogach…
– Ledwo dysze… to najpiekniejsza chwila w moim zyciu… i to dzieki wam… dziekuje…

– Juz ide… powiedzialam…
– Gdzie ?
– Wylizac wam…
– Daj spokój kobieto… odpoczywaj… powiedzial mój…
– Zrobisz to.. zapytal sie Rafal… ?
– Tobie Panie zawsze…
Przekrecilam sie na jego brzuch i wzielam do buzi… wiem, ze jestem czysta… dbam o to…
A Robert zaczal calowac mi uda… i szedl coraz wyzej…
Wyciagnelam sie na brzuch, a jedna noge polozylam na nogach Rafala…
Wiem… jestem wypieta, rozlozona i nadal gotowa…

Przestraszylam sie, ze bedzie chcial wylizac mi dupke… ale on zaczal piescic mi tyleczek, masowac go, jakby sam widok wypietej dupy byl mu piekny… a potem przymierzyl kutasa do tylka…
Byl miekki, czulam to. ale wszedl… moje rozluznienie wystarczylo…
Rafal lezal z zamknietymi oczyma, a mój maz poprawial mój wydupczony tylek swoim kutasem… jasny gwint… zajebiscie… w spermie kochanka…swojej zony…
Pewnie ma psychiczny odlot… jestem jego i niech robi co chce…
Wyciagal, rozszerzal i znowu wkladal… a ja piescilam coraz mniejszego kutasa Rafala…
Podniecenie calego ciala jest tak pieknym uczuciem… ze nawet jak nie dostaje orgazmów, to i tak jest zajebiscie…
Jestem tutaj, ale mój umysl dryfuje w swoim swiecie…

– Ale jest mi dobrze…
Nawet nie rejestruje kto mówi… mi równiez jest dobrze… i niech to trwa… bo przejscie z tego stanu do orgazmu to tylko przelaczenie wlacznika…
No wlasnie, dlaczego nie mam sobie zrobic sama… ?
Wsunelam reke pod brzuch… dotknelam guziczka, tylkiem poruszalam w gescie, ze podoba mi sie jego rypanie… a kutasa to polknelam…
– Kurwa…
O tak, jestem kurwa… i zaraz zrobie sobie odlot… bo czasami i te lechtaczkowe sa mocniejsze od pochwowych… a pieszczenie z trzech stron mojego ciala bedzie mocne…
Robert przyspieszyl… nawet Rafal polozyl reke na glowie… czego mi wiecej trzeba…

– Mocniej… zawolalam…
Rafal szarpnal wlosy… a Robert strzelil siarczystego…
Moja glowa latala na jego kutasie, a mój juz szedl… to bedzie siódmy… i jaki piekny…
Cale zycie zastanawialam sie jak one moga sie tak róznic… ?
Uslyszalam swoje charczenie… brak powietrza i strzal w cipie…. nawet jaja bralam…
– Ale z ciebie kurwa… to zawolal Rafal… i puscil mnie….
– Dostalam siódmy orgazm…. musze odpoczac…
– Ja pierdole… ale z ciebie suka… Robert… ty to masz szczescie…
– On wie… zasmialam sie…
– Tak, mam…

Wyszedl ze mnie, bo sie przekrecilam na plecy…
Lezalam miedzy dwoma mezczyznami, wyjebana i dopieszczona… i trzymalam w dloniach ich dwa kutasy…
– Tego mi trzeba bylo… powiedzialam…
– To byl siódmy… mówilas o osmiu…
– Nie, nie, to wystarczy…. chyba ze… ?
Oczywiscie, to jest charakter… kurwa, to kurwa…
– Wylizac ?
– Nie pytajcie sie, tylko róbcie… jestem wasza…

Wiem, ze z kutasów nie bedzie juz pozytku… ale jezyki… prosze bardzo…
I wtedy zrobilam sie zachlanna… gdy Rafal szedl w nogi kazalam mu polozyc sie bokiem… ja równiez to zrobilam, podnioslam noge do góry i juz mnie lizal…
– A ty kochany wez sie za tylek…
I nie chodzilo mi o wlozenie… po sobie nie powinien wybrzydzac…
Zrozumial…
Teraz nie dwa kutasy, a dwa jezyki mnie piescily… raj na ziemi… i to w swoim lózko…
Bylam odwrócona twarza do kutasa Rafala… wiec… poszedl do buzi…
Tego sie nie spodziewalam…. prad byl jeszcze szybszy… wiem, wiecej psychicznie, ale naprawde taka pieszczota rozwali kazda babke…
Ruszalam tylkiem na wszystkie strony… oni obejmowali mnie swoimi dlonmi… i robili dobra robote…
Gdy zaczynalam sie napinac… poczulam pecherz… juz troche trwala nasza zabawa…
Trudno, trafi na Rafala….

– Moge popuscic czasami…
– I co z tego… ? zawolal Rafal…
Ok… rozkreca sie facet…
Chcialam go poczuc powoli… jak narasta, jak pecznieje…. jak rozkwita z paczka piekna róza…
To byla nie holenderska… to byla kobieca…
Nie hamowalam sie…. ale i nie napinalam za bardzo… wyszedl i zaswiecil… w blasku deszczu…
Mój ósmy…

Nie poczulam tego, ale Robert przerwal lizanie i tuz po dostaniu poczulam na karku jego reke… ale nie sciskala mnie w mojej rozkoszy… tylko wciskala moja glowe do ciagniecia kochanka…
– Wyliz mu suko…
O cholera… tego jeszcze nigdy nie zrobil…
– Bierz go porzadnie…. zrób mu dobrze.. niech zapamieta….
W chwili za czerpania powietrza… powiedzialam…
– Jak sobie zyczysz mezu…
Nareszcie zrobil to… upokorzyl mnie on… mój maz… bo do tej pory raczej traktowal mnie jak ksiezniczke…
Posune sie dalej… sama sie ponize… dla niego… wiem, ze to jest jego fantazja…

Reka klepnelam w noge Rafala, aby ja podniósl… zrobil to, a ja zaczelam posuwac sie z lizaniem w strone jego tylka…
Glowa byla wciskana tez glebiej… podobalo sie…
I jednemu i d**giemu… bo zaczal jeczec i sapac…
Nagle Robert zmienil pozycje za mna i poczulam jak wklada mi w tylek… stal mu slabo, ale wszedl…
– Dajesz szmato. liz mu dupe…

O… pogrywa sobie…
A moja pizde trafilo znowu… tak, tak lubie… jestem kurwa i szmata, bede lizac kutasy, jaja i tylki, bede polykac sperme i wylizywac po tym, zrobie wszystko, co mój maz bedzie chcial… i co bedzie lubic…
I wtedy przypomnialam sobie tego gnoja i… menela…
A gdyby Robert tego zazadal… ?
Nie wiem, moze nie … on przeciez zawsze lubil kulture… ale teraz sam wciska moja glowe w dupe nie tylko kochanka, ale i grubasa, którego prawie sie brzydzil…
Czy to tylko podniecenie, czy rozwija sie jego wyobraznia… ?

Mysle… ze… tak, ze… zrobilabym to dla niego… moze nie czesto, ale raz na jakis czas… i tak lubie szmacenie…
I uleglosc, a uleglosc wobec swojego faceta to duma i zaszczyt.
Zobaczymy jaka granice przekroczy… dokad sie posunie… ?
Wciskal mnie i jebal dupe… a ja bralam rozkosz calymi garsciami…
– Kurwa, nie dam rady… zawolal…
Trzasnal mnie w tylek, puscil glowe i padl obok mnie…
Szybko odwrócilam sie, polknelam teraz jego po jaja, cóz… spróbuje…

Rafal tez sie ruszyl… az cale lózko sie zakolysalo ..
I co ?
Teraz jego reke poczulam na glowie… o cholera… umówili sie ?
– Liz kurwo swojego faceta… jemu tez sie nalezy… !!!
Tak mocno to robil… az zabraklo mi powietrza….a moje charczenie tylko go rozsmakowalo.
– Pokaz jak dobrze ciagniesz… zrób mu co najmniej tak dobrze, jak swojemu kochankowi… szmato…
Teraz nawet Robert dolozyl swoja reke…
Ale sie zgadali… kumple od siedmiu bolesci…
– Tak ciagnij kurwo… moze dostaniesz troche spermy… ?

Rafal zaczal sobie walic…
Kurcze, co tu sie dzieje… nie maja juz dosyc… ?
Staralam sie, ale chyba nie da rady…
Tyle… ze fakt takiego zeszmacenie mnie… zadzialal najmocniej… na mnie…
Wsunelam reke, chyba nie zauwazyli…. wcisnelam w cipe… o Boze… Niagara…
Zaczelo chlupotac… dodatkowo Rafal przytulal sie od tylu…

– Robert, ta kurwa robi sobie dobrze, jeszcze ci malo ?
– Tak, zaraz odlece… zawylam…
I poczulam jak Rafal wciska w moja dupe kutasa…
Teraz on… no tak, przeciez wypielam sie mimowolnie…
Teraz to na pewno dostane…
Dostalam w wyciu z kutasem w buzi po jaja i z d**gim w tylku, tez po jaja…

– Ja pierdole, czy ty masz jakies hamulce kobieto ?
To byl Robert, czy Rafal ?
Dobre pytanie, bo mój umysl jeszcze nie wrócil… a zreszta…
– Nie, nie mam, moge tak cala noc…
– Tego nie bylo na zadnym filmie…
Aha Rafal…
– Bo jestem lepsza niz te kurwy, co graja za kase… jestem po prostu… prawdziwa…

Robert przestal walic, Rafal wyciagnal…
– Musze sie napic… chcecie… ?
– Jasne, wszystko co masz…
Lezalam i wracalam bardzo powoli… Rafal lezal obok… ale szybko przewrócil sie na bok, do mnie i zaczal piescic piersi…
– Jestes niemozliwa i taka piekna… to najlepszy dzien mojego zycia… dziekuje ci…
– Nie ma za co Rafalku, tez jest mi dobrze…
Nawet nie otwieralam oczu… bo kolorowy ogród z moich wypraw orgazmowych ciagle byl przed oczyma… tylko siegnac… i zakosztowac…
– Moge ci wylizac ?
Rozszerzylam nogi… prosze…

Przekrecil sie tylko i juz mnie lizal… namacalam jego kutasa, byl w zasiegu, wiec mietolilam sobie…
Dzisiejszy wieczór to seks i tylko seks…
– Prosze woda z cytryna i miodem, na sily…
Jedyna wolna reke wyciagnelam, ale Rafal nie przerywal…
Robert polozyl sie z d**giego boku, pocalowal mnie i tak sobie lezelismy…
– Piekna chwila…
– Piekny caly wieczór…
Rafal ciagle lizal, ale podniósl kciuk do góry…

Jeszcze z 30 minut mizialismy sie we trójke, dostalam Roberta do buzi, próbowalam mocniej walic Rafala, ale chlopaki juz odpuscili…
Potem padla propozycja taryfy dla Rafala, ale w goscinnym juz bylo poscielone… wiec zostal na noc, bo niestety we trójke, jak z Renatka, to nie dalibysmy rady… wiadomo…
A ja musialam to zrobic…
– Kochany… popisywales sie, czy tak cie wzielo…?
– Mialem zacmienie umyslu, jakby cos wstapilo we mnie, nigdy tak przeciez sie nie zachowywalem..
– No wlasnie…
– Przepraszam…
– My nie przepraszamy… pamietasz… zreszta nie masz sie czego wstydzic, podobalo mi sie….
– Naprawde, nie gniewasz sie ?
– Lubie jak jestes ostrzejszy…. ja go podpuscilam, celowo i widze, ze przynioslo to efekt…
– Jak cholera, jak on zaczal, to inaczej spojrzalem na ciebie… i zaczalem szalec…
– I o to chodzi, o otwarcie sie i pokazanie swoich pragnien…
– To bedzie rzadkie, bo ja rzadko trace panowanie…

Usmiechnelam sie, ok… nie ma strachu…
– Alez kochany, badz soba za kazdym razem… a ogólnie to podobalo mi sie… lubie wladczych samców… i czasami brutalnych…
– Zauwazylem, ze robisz sie ostrzejsza…
– Takie zycie i taki mój seks…

Gdy juz lezelismy, on spal, a ja rozmyslalam…
Zalatwie gnojka i bede szalec bez konsekwencji z moim kochanym mezem…
Kocham go nad zycie… wiem,… powtarzam sie…

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir