Hit the fuckin’ road, Bitch!

Amateur

Hit the fuckin’ road, Bitch! Bylo potwornie cieplo. Przyjemny chlód z klimatyzacji stawial wciaz i wciaz sucze sutki na bacznosc. Ich ciemny ksztalt widocznie rysowal sie pod cienkim materialem sukienki. Raz na jakis czas czula na nich palce Pana, który z widoczna satysfakcja sciskal je mocno przez kiecke, a widzac grymas bólu na jej twarzy tylko usmiechal sie z rozmarzeniem.
Szykowal cos niesamowitego, czula to kazda komórka ciala, czula to w ledzwiach i w cipce która ciagle pulsowala. Jeszcze chwila takiej jazdy i trzeba bedzie czyscic tapicerke…
Daleka droga przed Nimi, jednak buzie sie Im nie zamykaly. Nigdy nie brakowalo tematów do zartów, rozmów, do wspólnego smiania sie. Momentami przekrzykiwali sie, usilujac dojsc do slowa. Bylo czadowo, normalnie. Z duza doza tajemnicy i niedopowiedzenia. Z wirujacymi w aucie feromonami, z napieciem, które w koncu musialo sie gdzies rozladowac.
– Mam dla ciebie niespodzianke, Panie – powiedziala z usmiechem, wyciagajac z torebki male pudeleczko
– Hmmmm… Lubie, jak wykazujesz inicjatywe, Sunko – wzial pudelko i z ciekawoscia zajrzal do srodka – No prosze… – usmiechnal sie wyciagajac malutkiego pilota – Mam nadzieje ze zaaplikowalas od razu
– Wiadomo, Panie! – odrzekla ucieszona, podniecona, podekscytowana. Przed wyjsciem z domu wlozyla gleboko do cipki wibrujace jajeczko mikroskopijnych rozmiarów i wprost nie mogla sie doczekac momentu kiedy bedzie mogla wreczyc pilota Panu.
– No to nie marnujmy czasu – powiedzial i od razu wlaczyl pierwszy tryb.
Mmmmmm… przyjemnie. Poczula delikatne wibracje i wygodniej rozparla sie w fotelu rozszerzajac uda w iscie kurewskiej pozie. Przymknela oczy, zaczela przygryzac wargi, kiedy wibracje coraz bardziej pobudzaly jej zmysly i wprawialy biodra w delikatny taniec.
– Dobra, starczy tego dobrego. Nie zasluzylas jeszcze na O – wibracje ustaly zawieszajac Suke na krawedzi rozkoszy. Niemal fuknela ze zlosci, wiedziala jednak czym moze skonczyc sie takie zachowanie. W bagazniku lezala szpicruta, gotowa do uzycia w kazdej chwili.
– Panie, prosze… Jestem strasznie podniecona. Zaraz wybuchne… – poprosila cicho
– Nie! I milcz! – rozkazal, ewidentnie za czyms sie rozgladajac
Siedziala cicho jeszcze przez kilkanascie minut, bojac sie chocby spojrzec na Pana. Nie wiedziala nawet, czy niespodzianka Mu sie spodobala, czy jednak wywolala jakies inne emocje.
Ale tego miala sie dopiero dowiedziec.
– Tu bedzie dobrze – powiedzial zjezdzajac na przydrozny parking. Zywego ducha. Gorac z nieba. Rozgrzany asfalt i Oni.
– Sunko, nie moze byc tak, ze tylko ty odczuwasz przyjemnosc.
Pan wysiadl z auta i podszedl do drzwi pasazera. Otworzyl je powoli i szybkim ruchem chwycil ja za wlosy.
– Wysiadaj!
Wszystko potoczylo sie bardzo szybko. Stanowczy ruch dloni w jej wlosach, natychmiastowe sprowadzenie do parteru i w pospiechu rozpiety rozporek.
– Wiesz co masz robic!
Pan nie musial powtarzac dwa razy. Caly Jego kutas zniknal w jej gardle, z oczu poplynely lzy, kiedy zaczela sie nim dlawic, czujac jak zanurza sie w niej glebiej i glebiej.
Z Jego gardla wydobyl sie pomruk zadowolenia.
– Chyba nie myslalas, ze pozwole Ci korzystac z tego cuda samej? – zapytal, jednoczesnie ciagnac za wlosy w góre i odwracajac ja przodem do karoserii.
Podciagnieta sukienka. Jej nagi, wypiety tylek na przypadkowym parkingu. Goraca blacha pod jej cyckami, przycisnietymi do maski auta. I pierwsze, ostre pchniecie.
Potem kolejne, nastepne. coraz szybciej i mocniej.
I nagle wibracja.
– Taaaaaaaaaaaak!!! – krzyk Suki, kiedy czula jednoczesnie wibrujace jajeczko gleboko w sobie i twardego kutasa Pana, wbijajacego sie w nia raz za razem.
Cudownie! Lichensko! Najlepiej!
– Tak Suko, wlasnie tak! – Pan juz skonczyl z dyskrecja, zlapal mocno za kark, d**ga reke opierajac na biodrze, dal sie poniesc rozkoszy.
– Tak, kurwa!
Krzyczeli oboje, czujac ze final jest blisko.
– Moge, Panie? Prosze!!
– Jeszcze nie! Zaczekasz na mnie!
Kilka silnych ruchów bioder, Jego zeby na jej ramieniu, na szyi, na plecach.
– Teraz mozesz, Suko!

 
Przez cichy, niepozorny parking przetoczyl sie dwuglos rozkoszy rozdzierajacej ten dziwny spokój.
Pierwotny ryk, kiedy dwoje ludzi jednoczesnie dochodzilo na szczyt. Razem. Pierwszy raz razem.
Lichensko.
 
– Wsiadaj, Sunko. Jedziemy dalej.
Jeszcze wirowalo jej w glowie, kiedy poslusznie wsiadla do auta. Jeszcze drzaly jej nogi, a oddech byl nierówny i szybki.
Jeszcze trwala w tym zajebistym orgazmie chcac zapamietac go na zawsze.
– A teraz wyczyscisz mnie do polysku, Malenstwo…

c.d.n.

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir